Reklama

Reklama

Lechowi brakuje 10 procent

Polski klub w czwartek, jak równy z równym, walczył z Deportivo La Coruna. Ba, Lech Poznań miał więcej okazji. Potrafił się podnieść, choć już w 2 minucie stracił bramkę po rogu. Występ "Kolejorza" celnie podsumował właściciel klubu, Jacek Rutkowski: - Znowu zabrakło nam 10 procent, aby pokonać europejskiego średniaka...

Rutkowski mówi: - Bardzo podobała mi się gra, zachwyciłem się Stilicem i przyznaję, że Arboleda był najlepszy na boisku. Rozwija się Wilk. Emocje były niesłychane, ale na spokojnie trzeba przeanalizować, dlaczego kilka tygodni temu nie pokonaliśmy Nancy, a teraz nie wygraliśmy z Deportivo. Doceniam rywali - dla mnie klub z La Corunii to przedstawiciel jednej z najsilniejszych lig w Europie. Ale to tamtejszy średniak - do Poznania przyjechał siódmy zespół La Liga.

Reklama

Rutkowski dodaje: - Kibice zagadują mnie, mówiąc, że "nie daliśmy plamy" - ani z Nancy, ani z CSKA, ani z Depor. Jednak dla mnie to za mało. Chcę zwycięstw! I podkreślam, że nie sprzedaję piłkarzy. Dziennikarze uparli się, aby ciągle spekulować, przymierzać, transferować. Tymczasem dla Stilica, czy Lewandowskiego musiałaby przyjść gigantyczna oferta, abym zaczął rozmawiać...

Dotychczas najdrożej sprzedani - w XXI wieku - z polskiej ligi piłkarze, to Emmanuel Olisadebe (z Polonii Warszawa do Panathinaikosu Ateny za 3 miliony euro), Maciej Żurawski (z Wisły Kraków do Celticu Glasgow za 3,1 mln), Jakub Błaszczykowski (z Wisły do Borussii Dortmund za 3,05 mln), Łukasz Fabiański (z Legii Warszawa do Arsenalu Londyn za 4,35 mln) oraz Dawid Janczyk (z Legii do CSKA Moskwa za 4,2 mln). Dane za stroną "transfermarkt.de". O sumie 3 milionów euro w przypadku Stilica, czy Lewandowskiego szef Lecha nawet nie chce słuchać...

Rutkowski zaznacza: - Andrzej Kadziński pracuje nad transferami, ale do Lecha. Szykujemy naprawdę dwa duże nazwiska. Ta drużyna zostanie wzmocniona.

Czego tak naprawdę zabrakło z Deportivo? Czym jest te 10 procent, o których mówi Rutkowski. Czy to jest jeszcze szersza kadra? Hm, można się zastanawiać, skoro trener Franciszek Smuda dokonał tylko jednej zmiany i to dopiero w 80 minucie.

A może te 10 procent, to fakt, że przez 80 minut na ławce siedział Robert Lewandowski? A może problemem jest opieka medyczna albo rozpracowanie rywali?

Na pewno Smudzie nie brakuje charyzmy i umiejętności, aby budować wielkie zespoły. Udowodnił to w Widzewie Łódź i Wiśle Kraków, a teraz potwierdza w Lechu Poznań. Jednak czy Smudzie jest po drodze z Rutkowskim, a Rutkowskiemu po drodze z "Franzem"? To temat na inne opowiadanie...

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | klub | Deportivo La Coruna | rutkowski | procent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje