Reklama

Reklama

Kołtoń: Serce boli

To był koszmar. Boli mnie serce. Ten mecze był jednym z najgorszych, jakie widziałem w życiu. Artur Boruc podczas finałów EURO 2008 był bohaterem, a teraz jest "firanką". Co dalej? Obyśmy nie czekali na następny mundial z Polakami w 2022 roku...

To był koszmar. Boli mnie serce. Ten mecze był jednym z najgorszych, jakie widziałem w życiu. Artur Boruc podczas finałów EURO 2008 był bohaterem, a teraz jest "firanką". Co dalej? Obyśmy nie czekali na następny mundial z Polakami w 2022 roku...

Mogliśmy wygrać ze Słowenią we Wrocławiu? Jasne! Mogliśmy pokonać Słowację w Bratysławie? Pewnie! Można było zwyciężyć Irlandię Północną w Belfaście? Oczywiście! Problem polega na tym, że ze Słowenią był remis, a ze Słowakami i Irlandczykami polegliśmy.

Prorokowałem zwycięstwo na Windsor Park w Belfaście, bo...

1. Przed meczem biało-czerwonych zawsze wierzę w zwycięstwo. Od dziecka! I tak już zostanie. Będę wierzył też w środę w Kielcach z San Marino...

2. Myślałem, że - wyjątkowo - Stefan Majewski nie przyniesie pecha... To jakaś "pieprzona polityka", że znalazł się w sztabie Leo...

Reklama

3. Jak Mateusz Borek wypuszczał materiały o Irlandii Północnej w Cafe Futbol, to pokpiwałem pod nosem - "strachy na Lachy"...

4. Tekstu Michała Białońskiego w INTERIA.PL również poważnie nie potraktowałem. Jak to nie jesteśmy faworytami z Irlandią Północną?! Niemożliwe!

5. Myślałem, że Michał Żewłakow aż tak nie będzie świętował mistrzostwa Grecji z Olympiakosem Pireus...

6. Byłem przekonany, że skoro Mariusz Lewandowski, Jacek Krzynówek i "Żewłak" strofują Grzegorza Latę w sprawie Leo Beenhakkera, to będą za Holendera umierać na murawie... Tymczasem dogorywali - piłkarsko.

7. Artur Boruc to temat na inne wypracowanie. Ten tatuaż "uzależniony" od ucha po szyję. Ta poza super faceta, któremu jednak świat ucieka spod nóg. I piłka mu też stale ucieka, jak przekonaliśmy się w Bratysławie i Belfaście... Mój przyjaciel pisarz i miłośnik futbolu, Jan Grzegorczyk mówi, że w Poznaniu takiego gościa między słupkami określa się mianem "firanki". Dajcie spokój - od bohatera do "firanki" w kilka miesięcy, to jest ten przykład.

Na tym kończę, bo serce boli...

Jeszcze tylko jedno - za chwilę sam awans będzie wielkim, by nie powiedzieć, że epokowym wydarzeniem. I nie wiadomo, kiedy nastąpi! Ta grupa - która przytrafiła się nam na drodze do finałów MŚ 2010 w RPA - jest naprawdę wyjątkowo przeciętna. Można było awansować z pierwszego miejsca! Co będzie jak w eliminacjach MŚ 2014 w Brazylii trafimy na dwie potęgi?! Czyżbyśmy mieli posmakować znowu finałów piłkarskich mistrzostw świata dopiero w 2018 albo 2022?! Litości! Już to przeżywaliśmy przez kilkanaście lat od mundialu w 1986 roku do tego w 2002 w Korei Południowej i Japonii...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL