Reklama

Reklama

Kołtoń: Jakbym znowu słyszał Smudę sprzed kilku miesięcy!

Selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda w kuluarach ceremonii losowania eliminacji EURO 2012 był pełen energii. Zbigniew Boniek ze śmiechem zauważył: "Franek mógł odetchnąć po moim wyciąganiu kul z koszyka". Smuda przez kilka minut szukał wzrokiem trenera Niemców Joachima Loewa, aby uciąć sobie z nim pogawędkę.

Nota bene Loew znajduje się w ogniu konfliktu z władzami DFB - Niemieckiej Federacji Piłkarskiej. Menedżer kadry Oliver Bierhoff zażądał dla siebie, Loewa i jego sztabu pieniędzy za samo przedłużenie umowy, co nie spodobało się prezydentowi federacji Theo Zwanzigerowi. Loew publicznie zarzucił Zwanzigerowi "nieprawdę", a Zwanziger zażądał parafowania umowy w dwa dni. Teraz Loew ani myśli o nowym kontrakcie z DFB aż do finałów Mundialu w RPA.

A po turnieju? Loew mówi: "Nie wiem, czy padnie poważna propozycja albo czy będę chciał ją rozważać. Ten temat zamykam, koncentrując się tylko na zbliżających się finałach mistrzostw świata". "Signing Fee" - wynagrodzenie za podpis - ten angielski zwrot zrobił furorę w niemieckiej prasie... Kiedy Smuda ode mnie usłyszał o konflikcie Loew-Zwanzigner, powiedział: "To tam są większe jaja niż w PZPN-ie!".

Reklama

Opiekun "Biało-czerwonych" szukał kontaktu z Loewem, ponieważ koniecznie chce się zmierzyć z Niemcami. Smuda mówi: "Już ja ich dorwę! Będę pierwszym selekcjonerem reprezentacji Polski, który ich pokona. Dotychczas nikomu się nie udało. Tylko Andrzej Strejlau wygrał, prowadząc U-23 w latach siedemdziesiątych". Sam Strejlau przypomina: "Jeszcze Wójcik zwyciężył z juniorami z latach osiemdziesiątych, zresztą kłócąc się z Vogtsem, który ich prowadził".

Pierwsza reprezentacja ma następujący bilans: 4 remisy, 12 porażek!

Smuda liczy na starcie z Niemcami w 2011 roku, ale i najbliższych rywali ma poważnych. Oto kalendarz: 3 marca - Bułgaria w Warszawie, 29 maja - Finlandia w Polsce, 2 czerwca - Serbia w Klagenfurcie, 8 czerwca - Hiszpania w Madrycie, 11 sierpnia - wielce prawdopodobny mecz z Włochami, 3 września spotkanie z Ukrainą. Strejlau, asystent Górskiego i Gmocha, a także samodzielny selekcjoner w latach 1989-93, przekonywał Smudę: "W 2010 roku jeszcze nie czas na mecze z tak poważnymi rywalami".

Na co Smuda: "Ależ czas, chcę mocnych - tylko od nich można się czegoś nauczyć". Jakbym znowu słyszał Smudę sprzed kilku miesięcy! Po chwili w pobliżu przechodził Berti Vogts, prowadzący obecnie Azerbejdżan. - Nie chcesz zagadać o mecz z Azerami? - zapytałem selekcjonera. Franz na to: "Broń Boże! Już dość Azerbejdżanów i innych słabeuszy".

CZYTAJ TAKŻE

Zbigniew Boniek: Spasiba, signor Surkis!

Zobacz grupy eliminacyjne do Euro 2012

Dowiedz się więcej na temat: Franciszek Smuda | Boniek | zbigniew | selekcjoner | Euro 2012 | Zbigniew Boniek | Kołtoń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje