Reklama

Reklama

Kołtoń: Człowiek po nocach nie śpi, a ci...

Kiedy pytam trenera Franciszka Smudę o szczegóły meczu Cracovia - Zagłębie Lubin, z końcówki sezonu 2005/2006, ten najpierw kręci głową. "Gdybym o tym wiedział, pozabijałbym ich wszystkich" - mówi selekcjoner "Biało-czerwonych".

13 maja 2006 roku piłkarze klubu prowadzonego przez Smudę kupili punkt od rywala, aby zająć 3. miejsce w Ekstraklasie.

Reklama

Ten mecz rozegrany został rok po tym jak doszło do prowokacji policyjnej z udziałem Antoniego F.Mariana D. (słynne sto tysięcy złotych w kole zapasowym). Jednak nie powstrzymało to piłkarzy Zagłębia. Przecież ówczesny prezes PZPN, Michał Listkiewicz, głosił publicznie, że Antoni F., to "jedna czarna owca". A że Piotr Dziurowicz w słynnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówił coś innego? Kto go chciał słuchać w środowisku, gdzie normą było złodziejstwo?

Piłkarze Zagłębia zrzucili się. Smuda drapie się w głowę i mówi: "Przecież wtedy dobrze graliśmy, wygrywaliśmy po kilka meczów z rzędu. Po co im to było?!". Jak informuje Dominik Panek na "piłkarskamafia.blogspot.com" już ośmiu zawodników ówczesnej drużyny z Lubina ma postawione zarzuty. Jesienią 2009 roku zaczęli się zgłaszać do prokuratury we Wrocławiu. Uczynił to również Łukasz P., dziś filar reprezentacji Polski. Łukasz P. poinformował niedawno o tym zarówno Smudę, jak i obecnego trenera Borussii Dortmund Juergena Kloppa.

Łukasz miał wówczas 21 lat. Był pionkiem w grze. Jestem pewny, że żałuje. Cwaniacy, którzy rządzili polską piłką nie żałują, że działali na jej szkodę. Nie sypią głowy popiołem. Smuda mówi: "Jestem pewny, że aresztowań będzie jeszcze więcej".

A Łukasz? Co z Łukaszem? Zapewne pójdzie na pełną współpracę z wymiarem sprawiedliwości, wykazując "czynny żal". Podda się karze - otrzyma niewielki wyrok w zawieszeniu. Smuda nie odstawi go od kadry. "Był młody, w drużynie nie miał nic do powiedzenia. Nie będę mu łamał kariery" - tłumaczy trener.

Tak - mecz Cracovia - Zagłębie to przykład, jak chory był system. Dziennikarz "Rzeczpospolitej" Stefan Szczepłek ogłosił w miesięczniku "Press", iż propaguje "spojrzenie bez sensacji, krwi, przekrętów". A jeśli istotą futbolu w Polsce w ostatnich dwudziestu latach był przekręt? Janusz Wójcik, wspominając "strzelaninę na telefon" z 1993 roku między Legią a ŁKS-em, mówił w "Kulisach Sportu" z rozbrajającą szczerością: "Tylko kontrolowaliśmy sytuację - przecież przed ostatnią kolejką Legia miała o trzy bramki lepszą różnicę goli od ŁKS-u". Tylko kontrolowali sytuację - wstrętny eufemizm.

Smuda podsumowuje: "Człowiek po nocach nie śpi, a ci... Eh, szkoda gadać". Kibice emocjonują się, przeżywają, dopingują, dyskutują. Często po nocach nie śpią. Wydają ostatni grosz, aby zobaczyć prawdziwe emocje. Tymczasem doświadczają ... oszustwa.

Dyskutuj z Romanem Kołtoniem na jego blogu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje