Reklama

Reklama

Kołtoń: Boenisch jak Podolski

Sparing Lecha Poznań z Werderem Brema we Wronkach (2:3) oglądałem również pod kątem Sebastiana Boenischsa, który rok wcześniej sygnalizował chęć gry w reprezentacji Polski i został zlekceważony przez Leo Beenhakkera. Boenisch po spotkaniu powiedział: "Gdyby Polska od razu sięgała po młode talenty, takie jak Klose, czy Podolski, to mogłaby powalczyć o mistrzostwo świata".

Sebastian Boenisch urodził się w Gliwicach, a później z rodzicami wyjechał do Niemiec. Najpierw grał w kilku małych klubach jako trampkarz i junior, aby trafić do FC Schalke 04 Gelsenkirchen. Tam spotkał kapitana reprezentacji Polski Tomasza Wałdocha. Mateusz Borek mówi: "Już wówczas kilka razy Tomek wspominał o młodym Sebastianie i jego chęci gry w reprezentacji Polski".

Z Schalke Boenisch wywalczył najpierw Puchar Niemiec juniorów, a po roku mistrzostwo Niemiec juniorów, a sam wówczas zaliczał się do czołowych snajperów. Później przekwalifikowany został na bocznego, ofensywnie grającego obrońcę. Dziś potrafi grać i z prawej, i z lewej strony formacji defensywnej. W 2007 roku Boenisch - nie mogąc wywalczyć miejsca w składzie Schalke - przeszedł do Werderu Brema. Wiosną 2008 roku stał się podstawowym piłkarzem jedenastki Thomasa Schaafa, grając z reguły na lewej stronie defensywy.

Reklama

Sebastian we Wronkach w wspomina: "Ponad rok temu wyraźnie zasygnalizowałem, że chcę grać w reprezentacji Polski. Nie było żadnej reakcji. Wiedział o tym sztab kadry oraz PZPN, pisała o tym prasa. Do 21. urodzin, mimo gry w reprezentacjach juniorów Niemiec, nie miałbym - zgodnie z przepisami FIFA żadnych problemów z wyborem reprezentacji Polski". Boenisch dodał: "Jeśli w Niemczech pojawia się talent pochodzący z Polski, to trzeba działać błyskawicznie. Gdyby była odpowiednia reakcja PZPN, to może dla Polski zagraliby Klose i Podolski. Z takimi piłkarzami można powalczyć o mistrzostwo świata". Śmiała wypowiedź, ale... do odważnych świat należy. I do takich, którzy dbają o piłkarskie talenty.

21-letni Sebastian we wtorek chwalił Lecha Poznań: "To ciekawy, młody zespół, który gra w Pucharze UEFA. Widać, że piłkarze lidera polskiej ligi nie mają kompleksów. To był dla nas ostatni sprawdzian przed meczem ćwierćfinału Pucharu Niemiec z Borussią Dortmund, który rozegramy w następną środę".

W tym sezonie Boenisch wystąpił 11 razy w Bundeslidze, 2 razy w Pucharze Niemiec i 4 razy w Lidze Mistrzów (m.in. w sensacyjnym zwycięstwie Werderu nad Interem 2:1). W 1/16 finału Pucharu UEFA Werder zmierzy się z AC Milan. Latem Boenisch będzie uczestniczył z niemiecką młodzieżówką w finałach mistrzostw Europy. Sebastian mówi: "Liczę, że kiedyś przebiję się do pierwszej kadry Niemiec". Choć tam konkurencja jest niesamowita - w osobie Phlilippa Lahma z Bayernu Monachium, który mając 25 lat już zagrał 52 razy w drużynie narodowej (z Niemcami III miejsce na MŚ 2006 oraz wicemistrzostwo Europy w 2008 roku). Aktualnie Lahm uznawany jest za najlepszego piłkarza świata na pozycji lewego obrońcy. Boenisch na razie 10 razy wystąpił w niemieckiej młodzieżówce.

A Leo Beenhakker ciągle szuka piłkarza na lewą stronę defensywy. Nie ma jak eksperymenty z Pawłem Golańskim, czy Marcinem Kowalczykiem (prawymi obrońcami)... Po co Holenderowi zdolny Boenisch, czy najlepszy lewy obrońca ligi ukraińskiej Seweryn Gancarczyk...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL