Reklama

Reklama

Kibice czy kibole?

Lech Poznań - mający największą średnią widzów w Polsce - ciągle jest atakowny przez przedstawicieli Legii Warszawa. Pojawiają się zarzuty, że władze Lecha dogadały się z "kibolami".

Prezes "Kolejorza" Andrzej Kadziński mówi: "Mam tego dość! Nie chcę już słyszeć, że na naszym stadionie jesienią zasiadało nawet 22 tysiące "kiboli" na jednym meczu. Otóż było to 22 tysiące wiernych kibiców Lecha, których szanujemy".

Reklama

Niedawno "Gazeta Wyborcza" opisała problem jednego sympatyka "Kolejorza" z kupieniem biletu na wyjazdowy mecz Pucharu UEFA w Rotterdamie. Kadziński mówi: "Dystrybucję powierzyliśmy stowarzyszeniu Wiara Lecha i nie zamierzam się tego wstydzić. Proszę mi wierzyć, że są takie przykłady, iż bilet na mecz z Feyenoordem dostał właśnie kibic z Olsztyna. Tak, nie z Wolszytna w Wielkopolsce, a Olsztyna na Warmii - bo ten człowiek ma karnet na wszystkie mecze Lecha".

Kadziński zaznacza: "Zdaję sobie sprawę, że Legia najpierw za naszymi plecami, a ostatnio także w mediach, pomawia nas o układ z kibicami. Tyle, że ja nigdy nie komentowałem ich zachowania w stosunku do fanów. Nigdy nie powiedziałem złego słowa o ich postępowaniu. Co więcej, jeśli ktoś ma fantastyczną receptę na kibiców, to chętnie się z nią zapoznamy. U nas nie ma układu, a współpraca - zresztą sformalizowana". Lech podpisał umowę marketingową ze stowarzyszeniem Wiara Lecha. Kadziński tłumaczy: "Wszystko jest rozliczane. Stowarzyszenie świadczy nam usługi, za co otrzymuje wynagrodzenie".

I w Poznaniu i w Warszawie powstają nowoczesne stadiony. Ten w Wielkopolsce będzie miał ponad 40 tysięcy miejsc, ten w stolicy 35 tysięcy. Lech sprzedał na rundę jesienią 12 300 karnetów. Ostatnio oficjalnie dopuszczonych jest 16 000 miejsc - na tym etapie przebudowy poznańskiego obiektu. Na meczach Lecha z reguły jest komplet. Kadziński mówi: "W kasach zostaje jakaś resztkówka kart wstępu na takie spotkania, jak Polonia Bytom, czy Odra Wodzisław".

Na Austrii Wiedeń, AS Nancy i Deportivo La Corunia, a także na "klasyku" z Legią jesienią 2008 roku było 22 000 widzów - wówczas komplet, który dopuszczały przepisy o bezpieczeństwie. Kadziński zaznacza: "Realizujemy projekt budowy klubu - pierwszy etap wyznaczony został do 2012 roku. Chcemy, aby wówczas na trybuny stadionu przy Bułgarskiej przychodziło po 30, a nawet 40 tysięcy wiernych kibiców. Pracę nad tym, na każdym polu, także kalkulując ceny biletów, prowadzimy już dziś".

Jedno warto zauważyć - kibice Lecha byli w tym roku na wyjazdach zagranicznych w Baku (gdzie grali z Chazarem Lenkoran), St. Gallen (gdzie zmierzyli się z Grasshopperem Zurych), Wiedniu (konfrontacja z Austrią) i w Moskwie (walka z CSKA). Nigdzie nie doszło do żadnych ekscesów. Kadziński relacjonuje: "Wszystkiego pilnujemy. Spotykamy się wcześniej, aby ustalić każdy detal z władzami danego klubu oraz miasta. Później na mecz jedzie Wiara Lecha i naprawdę nie zawiodłem się na nich".

Miejmy nadzieję, że Wiara Lecha udowodni swoje przywiązanie do klubu także w Rotterdamie, gdzie są czołowi chuligani w Europie. W ostatnich latach tylko raz kibice Lecha dali się sprowokować - jesienią w Gdańsku przy okazji meczu z Lechią. Kadziński komentuje: "W moim przekonaniu to była prowokacja. Mam nadzieję, że już nigdy się nie powtórzy. Wierzę w... Wiarę Lecha i w to, że nasi sympatycy, to prawdziwi kibice, a nie "kibole"".

Która droga jest właściwa - Lecha czy Legii? Odpowiedź na to pytanie poznamy w perspektywie kilku lat...

Dowiedz się więcej na temat: mecz | wiara | wiara lecha | Lech Poznań | kibole | kibice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje