Reklama

Reklama

Kahn - dedykacja dla Boruca

Kilkanaście dni temu zagrał po raz ostatni - Oliver Kahn, jeden z największych bramkarzy ostatnich kilkunastu lat. Meczem Bayernu z reprezentacją Niemiec na Allianz-Arena w Monachium pożegnał się z publicznością.

Kahn był wybierany najlepszym golkiperem świata, odniósł mnóstwo sukcesów. Myliłby się jednak ten, który myślał, że Oli nie był bohaterem prasy bulwarowej, że tylko ciężko harował na treningach i świata poza piłką nie widział...W Monachium wiele razy zabawił w dyskotekach P1 i Maximilian. Wdał się w romans z Vereną Kehrt i to w czasie drugiej ciąży swojej żony Simone. Rozstał się na kilka lat z małżonką, aby... ostatnio do niej wrócić. W Monachium są trzy bulwarowe tytuły i kilkanaście agencji fotograficznych. Kahn - przez kilka ostatnich lat - był wymarzonym obiekt polowań "paparazzich".

Reklama

Jednak czy to umniejsza Niemca, jako czołowego bramkarza świata? Gianluigi Buffon powiedział ostatnio: - Od jakiegoś czasu jestem w gronie najlepszych bramkarzy świata, obok Cecha i Casillasa, ale powiem wam szczerze - tak naprawdę najlepszy przez lata był Kahn. Na sam szczyt pchała go niezwykła ambicja...

Z Bayernem osiem razy sięgnął po mistrzostwo Bundesligi i sześć razy zdobył Pucharów Niemiec! Wygrał Champions League i sięgnął po Puchar Interkontynentalny, a wzniósł także Puchar UEFA. Z reprezentacją był wicemistrzem świata (2002) i zajął z drużyną narodową trzecie miejsce na świecie (2006). Był także w kadrze, gdy Niemcy po raz ostatni sięgnęli po mistrzostwo Europy (w 1996 roku, numerem jeden był wówczas Andreas Koepke). Kahn właśnie napisał drugą autobiografię: "Ich. Erfolg kommt von Innen" ("Ja. Sukces płynie z wnętrza"), która stała się bestsellerem. Pokazuje w niej swoją karierę, ale zarazem ujawnia swoją filozofię.

Wróćmy jednak na polskie podwórko. Myślę, że Leo Beenhakker pójdzie po rozum do głowy i powoła Artura Boruca na mecze z Czechami i Słowacją. W Lidze Mistrzów mamy czterech bramkarzy, ale trzech rezerwowych - Dudka w Realu, Kuszczaka w MU i Fabiańskiego w Arsenalu. Ten ostatni bronił z Ukrainą, Słowenią i San Marino. Jednak czy można przystępować do eliminacji mistrzostw świata 2010 (najważniejszej imprezy piłkarskiej świata, na której musimy być!) z rezerwowym bramkarzem w klubie? Nawet jeśli ten klub to Arsenal Londyn, a Łukasz Fabiański jest jednym z największych talentów, jakie pojawił się w naszym kraju od lat. Tyle, że "Fabian" to na razie tylko talent, a Boruc to ukształtowany i silny psychicznie bramkarz. I nie wierzcie, że Beenhakker jadąc do Glasgow pomaga Arturowi. To Boruc może - ba, powinien - pomóc naszej reprezentacji w kryzysie. Już uratował posadę Holendera podczas Euro, broniąc fantastycznie.

A że Artur często występuje w prasie bulwarowej... Kahn był w niej setki, ba tysiące razy, ale jak mówi słynny niemiecki trener Otto Rehhagel: "Die Wahrheit liegt auf dem Platz" ("Prawda leży na boisku").

Jeszcze słowo o występie Polaków w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów - tragedia: trzech bramkarzy tradycyjnie pełniło rolę rezerwowych, Mariusz Lewandowski nie znalazł się w kadrze Szachtara na mecz z Bazyleą, Paweł Golański ze Steauy jest kontuzjowany. Zagrali tylko Boruc przeciwko Markowi Saganowskiemu z Aalborga i Łukasz Sosin z Anorthosis na Werderze (ten ostatni odcięty od podań).

I jeszcze zdanie o naszym selekcjonerze - Beenhakker musi myśleć tylko o zwycięstwach z Czechami i Słowacją. Najlepsi piłkarze do kadry (i to grający w swoich klubach), rozpracowanie rywali, przygotowanie ciekawej taktyki, a nie mądrzenie się w gazetach - to cele dla Holendera na najbliższe tygodnie. Wówczas wygramy w Chorzowie i Bratysławie! Z Borucem w bramce.

Roman Kołtoń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama