Reklama

Reklama

Dzień Kłosa - hitem Podolski

Tomasz Kłos nieodwołalnie zawiesza buty na kołku - dziś w Łodzi o godzinie 18 na stadionie przy Alei Unii zagra po raz ostatni: jedną połowę w drużynie zaproszonych gwiazd, a drugą ulubionego ŁKS-u, z którego startował do kariery, a gdzie dziś pełni funkcję menedżera.

Potrafił zachwycać i irytować, na początku trochę nerwowy w kontaktach z dziennikarzami, później stał się "celebrytą". Jednego nikt mu nie odbierze - 69 meczów w drużynie narodowej i dwóch awansów na Mundial - i tego w Korei w 2002 roku i tego w Niemczech w 2006...

Piłkarz niebanalny, który pełnił także zaszczytną rolę kapitana reprezentacji. Zaczynał od prawej obrony, aby później występować jako środkowy defensor.

Wychowanek Boruty Zgierz, skąd w 1995 roku trafił do ŁKS-u. Z tym klubem w sezonie 1997/98 sięgnął po mistrzostwo Polski. Mało kto pamięta, że był wówczas niesłychanie skuteczny - uzyskał aż 9 bramek. W dodatku był ważnym ogniwem świetnej obrony z Wyparłą w bramce i Bendowski oraz Pawlakiem.

Reklama

Dni chwały? Sam mówi: "Występy w drużynie narodowej i awanse na mistrzostwa świata. Trzy tytuły mistrza Polski - ten z ŁKS-em i dwa z Wisłą Kraków, półfinał Pucharu UEFA z Kaiserslautern, finał Pucharu Niemiec".

Na pewno powodem do chwały może być także pierwszy zagraniczny transfer - do Auxerre, dokąd Tomka ściągnął sam Guy Roux. Później próbował swych sił w Bundeslidze. Najpierw jako ostoja 1. FC Kaiserslautern, na koniec odesłany do amatorów tego klubu.

W 1. FC Koeln nie przypadł do gustu trenerowi, co skończyło się tylko kilkoma występami w składzie. Ale tam spotkał prawdziwych przyjaciół - Ukraińca Andrieja Woronina i naszego rodaka, Łukasza Podolskiego. Tego ostatniego wziął pod swoje skrzydła, jako nieopierzonego nastolatka. Rekomendował do reprezentacji Polski.

Pytany teraz - w przeddzień pożegnalnego meczu - jak duża była szansa, aby "Poldi" grał z Białym Orłem?, Tomasz Kłos odpowiada: "Ogromna. Naprawdę! Łukasz wyraził chęć - rekomendowałem go sztabowi reprezentacji. Jakoś nie było odzewu. Nie miałem takiej siły sprawczej, aby jeździł na kadrę ze mną. A po kilku miesiącach był już taką gwiazdą w Niemczech, że dostał powołanie od Rudiego Voellera, który zabrał go na finały EURO 2004".

Podolski będzie ozdobą meczu w Łodzi - specjalnie dla Tomka przerywa urlop i wystąpi w zespole gwiazd. Ląduje na Okęciu o 12 w południe, dlatego Mateusz Borek specjalnie dla niego przesunął "Cafe Futbol" w Polsacie Sport na godzinę 12.30, aby czołowy snajper Pucharu Konfederacji 2005, MŚ 2006 i ME 2008, mógł usiąść z nami w studio. Obecnie 24. letni Podolski ma na koncie już 64 mecze dla Niemiec i aż 33 bramki.

Grał przeciwko Polsce i w Dortmundzie na mistrzostwach świata i w Klagenfurcie na EURO. W tym ostatnim meczu strzelił nam dwa gole, ale po meczu paradował w koszulce Lewandowskiego i pocieszał rodzinę z Polski! Kłosowi w tych meczach nie dane było uczestniczyć. Szczególnie boli brak w Dortmundzie.

W eliminacjach niemieckiego Mundialu wystąpił w 13 z 14 meczów, a na finały Paweł Janas go nie zabrał, podobnie jak Jerzego Dudka i Tomasza Frankowskiego. Taki już - czasami - ciężki los piłkarza...

Tomek pamięta o ludziach, którzy mu pomogli w piłkarskiej drodze. Drużynę gwiazd - obok Andrzeja Strejlaua - poprowadzi Witold Królewiak, pierwszy trener z Boruty. Będą łzy? - zapytałem Tomka. Odparł: "Nie wiem, nigdy nie byłem w takiej sytuacji, jak koniec kariery. Kto wie, kto wie, pewien etap w życiu się kończy...".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL