Reklama

Reklama

Wisła Kraków. Część trybun zapędziła się w kozi róg

Pseudokibice Wisły z sektora C stanęli przed konfliktem tragicznym: wspierać bandytów z grupy Sharks czy jednak obrażać Cracovię? Trzeba przyznać, że znad przepaści, w której znajdował się klub, szybko przeszli do problemów, które Wiśle mogą tylko zaszkodzić - pisze w najnowszym felietonie dla Interii Piotr Jawor.

Sami zapędzili się w kozi róg, a teraz próbują szantażować tym klub, piłkarzy i pozostałych kibiców. Najpierw sektor C (a raczej kilkadziesiąt najważniejszych i najsilniejszych osób) zdecydowało, że w ramach "kibicowskiej niezależności" nie będzie tam prowadzony doping, a dziś pytają: "jak to będzie wyglądało, gdy na naszym stadionie głośniejsza będzie Cracovia?".

Jak dzieci

Reklama

To pogwałcenie "niezależność kibicowskiej", to zakaz wnoszenia flag z symbolami grupy Sharks, bojówki po uszy umoczonej w świecie przestępczym, której macki sięgały tak daleko, że omal nie doprowadziła do bankructwa Wisły. Nic więc dziwnego, że dziś władze klubu chcą się od niej odciąć, a jednym z kroków jest zakaz wieszania flag z symboliką rekina.

Bandyci nie chcą jednak na to pozwolić i dziś próbują terroryzować ludzi związanych z Wisłą... Cracovią. "Pasy" zwróciły się o sprzedaż aż 1500 biletów na niedzielne derby i teraz właśnie tym faktem pseudokibice próbują naciskać na zmianę klubowej decyzji dotyczącej flag ("Cracovia ma nas przekrzyczeć i to na naszym stadionie?!"). 

W ten sposób zachowują się jak dziecko w rozmowie z rodzicem:

- Mamo! Jak nie pozwolisz mi zjeść cukierka, to nie pójdę się bawić na zewnątrz.

- Trudno, ale nie pozwalam.

- Mamo, ale ja się w domu zanudzę, a poza tym chłopaki na dole czekają.

Wisła mówi "sprawdzam"

W tym wszystkim w cień odchodzi Wisła, bo ci "niezależni kibice" już zapomnieli, gdzie jeszcze trzy miesiące temu był klub oraz kto do tego doprowadził. Wolą też nie pamiętać, kto wyciągnął Wisłę z tarapatów. I chyba nie myślą też, jak czuje się np. Jakub Błaszczykowski, który poświęcił ogromne pieniądze (które zarobił i które jeszcze mógł zarobić), by znaleźć się w miejscu, gdzie największym problemem jest kwestia: "ważniejszy klub i piłkarze czy jednak bandyci i kibolskie bojówki?".

Wisła po raz kolejny powiedziała "sprawdzam" w teście na to, komu naprawdę na niej zależy. I znów ten test oblewają ci, którzy chcieliby być uważani za bezgranicznie oddanych i fanatycznych. 

Piotr Jawor



Dowiedz się więcej na temat: Wisła Kraków | San Jose Sharks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje