Reklama

Reklama

Cracovia - Wisła Kraków. Derby w czasach kryzysu

Nikt nie wyjdzie na płot, nie zafarbuje włosów, nie będzie próbował pozaboiskowych sztuczek, o piłkarskiej jakości nie wspominając. Niestety, krakowskie derby coraz mniej przypominają mecze, które elektryzują całe miasto - pisze w najnowszym felietonie Piotr Jawor.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Reklama

Pamiętacie Wojciecha Stawowego, gdy przed derbami włączał piłkarzom Cracovii "Krzyżaków"? Gdy przegrał 0-3, cały stadion Wisły krzyczał: "Jagiełło, Jagiełło!". Ale coś w tym było - zżyty z Cracovią od lat trener szukający wszelkich pomysłów, by pokonać potężną i przebogatą wówczas Wisłę. A dziś? Gdyby Michał Probierz w szatni puścił "Krzyżaków", to pierwsze pół godziny zajęłoby objaśnianie obcokrajowcom, którzy to nasi i o co w ogóle w tym wszystkim chodziło.

W pierwszym składzie na derby Cracovia może wystawić 7-8 zagranicznych piłkarzy. Obroną nie będzie rządził Skrzyński, rozgrywał Giza, a strzelał Bania. Nie, zrobią to gracze, którzy w klubie w większości są co najwyżej rok. Gracze, z którymi trudno kibicom się identyfikować.

"Czy Ty w ogóle chcesz u nas grać?"

To samo do niedawna dotyczyło Wisły. Pamiętacie derby, w których jej piłkarze wyszli na boisko z włosami zafarbowanymi na barwy klubu? A wyobrażacie sobie, że robią to także dziś? Nie, dziś nie ma na to szans. Dziś w szatni wielu jest zawodników bez długiego stażu przy Reymonta (kolejna rewolucja kadrowa...), a jakby tego było mało, to klub robi wiele, by do Wisły zbytnio się nie przywiązywali. Bo skoro pieniędzy nie mają na czas, muszą prosić się o wypłaty, a konsolidujących sukcesów jak na lekarstwo, to też trudno od nich wymagać, by umierali za Wisłę. Zresztą nieprzypadkowo trener Maciej Stolarczyk przygotowania do sezonu zaczynał od pytania: "Czy chcesz u nas grać?".

Albo pamiętacie Nikolę Mijailovicia, który jeszcze przed meczem wdrapywał się na wały stadionu Cracovii, by przekazać kibicom koszulkę? Dziś wątpię, by którykolwiek z zawodników Wisły zrobiłby to samo, szczególnie po tym, jak TVN ujawnił, że kiedyś - bez swojej wiedzy - piłkarze rozgrzewali się w koszulkach popierających człowieka ze świata przestępczego. Taka sytuacja uczucia do klubu też nie wzmacnia, a raczej rodzi pytania: "Gdzie ja jestem?!".

Derby i kibice to zupełnie inny temat, również odbierający temu meczowi magię. W poprzednim sezonie bandyci z Cracovii użyli 110 lat derbowej tradycji do pokazu kibolskiej siły (ostrzelali racami sektor Wisły), a następnie urządzili bojkot władz klubu. Dlatego na dzisiejszy mecz wpuszczone zostaną tylko zorganizowane grupy dzieci i młodzieży. I mimo że wejdą za darmo, to będzie ich tylko 4-5 tys., czyli mniej niż połowa stadionu. Cóż, najwyraźniej dla nich i ich opiekunów krakowskie derby też nie są wydarzeniem kategorii premium. Zdecydowanie więcej przyjdzie na Krakowską Paradę Smoków...

Trybuny, dziennikarze, obcokrajowcy

Krakowskie derby nie są tym samym także dla dziennikarzy. Lata temu, w mediach drukowanych, planowanie specjalnych dodatków zaczynaliśmy kilka tygodni wcześniej, spotykaliśmy się z bohaterami sprzed lat i to wszystko oddawaliśmy kibicom do czytania. Dziś, w czasach kryzysu gazet, uznano, że to się nie opłaca. Oczywiście za taki dodatek mógłby zapłacić też reklamodawca, ale najwyraźniej nikt krakowskimi derbami nie chce się promować. Podobnie jest zresztą z internetem - kiedyś były całodniowe relacja z dnia derbów, a dziś? Jak wiele ludzi by to obchodziło?

Mecz Cracovia - Wisła to największe derby w Polsce i nie zanosi się, by w najbliższych dziesięcioleciach to się zmieniło. Nie ma się jednak co oszukiwać, że to spotkanie elektryzuje piłkarską Polskę, skoro nie elektryzuje nawet Krakowa. Na tych meczach nie zapełniają się trybuny przy Kałuży, nie zapełniają także przy Reymonta, a kibice, nawet jeśli chcieliby zmotywować zawodników, to często musieliby się zastanawiać w jakim zrobić to języku.

Staruszek wróci do formy?

Krakowskie derby to jednak 110-letni staruszek, który już niejedno przeszedł. Jest więc nadzieja, że i tym razem poradzi sobie ze stadionowymi bandytami, złym zarządzaniem klubami i kryzysem ekstraklasowej piłki, bo 195 meczów między tymi samymi zespołami powinno być powodem do dumy, a nie przyczynkiem do pytania: "Co i kiedy poszło nie tak?!".

Dziś 196. Derby Krakowa. O godz. 18 Cracovia podejmuje Wisłę. Relacja w eurosport.interia.pl.

Zapraszamy na tekstową relację na żywo

Tutaj relacja na żywo na urządzenia mobilne

Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Wisła Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje