Reklama

Reklama

Wisła Kraków. Czy porównania Petera Hyballi do Dana Petrescu są uprawnione?

Porównanie "Petera Hyballi chcą się pozbyć piłkarze podobnie jak 15 lat temu Dana Petrescu, bo podobnie jak na treningach daje im w kość" to jedno z większych i w dodatku błędnych uproszczeń, z jakimi się ostatnio spotkałem - pisze dyrektor Sport.Interia.pl Michał Białoński.

Uwaga, to nie będzie tekst o tym, czy Wisła powinna zwolnić trenera Hyballę - jeśli interesuje Cię ten temat, przejdź tu.

Świetny wywiad naszej koleżanki redakcyjnej Justyny Krupy z Jeanem Carlosem wywołał sporo zamieszania w środowisku piłkarskim nie tylko Krakowa. Zacytowali go wszyscy istotni gracze na sportowym rynku w Polsce i trudno się dziwić. To rzadki przypadek, w którym odstawiony ze składu piłkarz mówi, co myśli, zamiast posłużyć się przysłowiowym pomidorem czy mową-trawą.

Reklama

- Czuję, że ten trener nikogo w klubie nie szanuje. Tak naprawdę powinnaś zadzwonić do trenera i jego zapytać, dlaczego tak jest (Jean Carlos od miesiąca pozostaje poza składem - przyp. red.). Ale rzeczywiście wydaje się to dziwne. Od meczu z Podbeskidziem nie znalazłem się nawet w składzie meczowym. Od tamtej pory strzeliliśmy raptem dwie bramki w pięciu meczach, więc rzeczywiście teoretycznie można byłoby zmienić coś w grze ofensywnej. W moim przypadku uważam, że jest to kwestia osobista, coś personalnego. Do tej pory tak naprawdę nie wiem, dlaczego przestałem nagle mieścić się w kadrze meczowej. Trener Peter Hyballa nic mi w tym temacie nie zakomunikował, nic nie wyjaśnił - opowiedział red. Justynie Krupie Jean Carlos. Te słowa wywołały burzę.

Z uwagą prześledziłem komentarze pod tekstem. Ku memu zdziwieniu zdecydowana większość Internautów krytykuje Jeana Carlosa i bierze w obronę trenera Hyballę. Ma świetne przygotowanie teoretyczne i jest fanatykiem ciężkiej pracy, podobnie jak Petrescu. Drogi osiągnięcia celu obaj mają jednak różne. 

Dan Petrescu - Peter Hyballa - największe różnice między trenerami

Dan Petrescu nie bał się nikogo, ale każdego szanował. Dyscyplinę i porządek potrafił wyegzekwować od każdego bez podnoszenia głosu.

Peter Hyballa lubi nadawać głośno, nadużywa wysokich tonów. Problem w tym, że ludzkie ucho po pewnym czasie uodparnia się na krzyk, on przestaje być słyszalny. Stosowanie metody kija ma sens, ale tylko wtedy, gdy przynajmniej równie często sięgasz po marchewkę.

Petrescu się nie obrażał, nikogo nie odstawiał

Dan Petrescu na nikogo się nie obrażał. Oczywiście preferował tych, którzy trenują z pełnym poświęceniem i nie narzekają na zmęczenie (jego ulubieńcem był np. Konrad Gołoś), ale też nikogo nie wkładał do "zamrażarki", choć kadra Wisły była wówczas znacznie szersza niż obecnie. Było w niej 24 klasowych piłkarzy.

Peter Hyballa odsuwa od składu piłkarzy, choć obecnej kadry na to nie stać. W odstawkę poszedł nie tylko Jean Carlos, ale też Chuca, wcześniej Rafał Boguski, a w niektórych meczach nawet Kuba Błaszczykowski.  

Dan Petrescu miał realne sukcesy trenerskie, a Peter Hyballa ma na nie widoki i dopóki nie okiełzna swego charakteru, raczej słabe. Nie można wszystkich antagonizować. Wybryk ze słowami "fuc..ing legend", po którym kibice wstawili się za Kazimierzem Kmiecikiem i Kubą Błaszczykowskim, raczej nie przysłużył się budowie dobrej atmosfery, bez której o sukcesach w sporcie można tylko pomarzyć.

Petrescu słabeusza z ligi rumuńskiej - Unireę Urziceni doprowadził do mistrzostwa kraju, Ligi Mistrzów, gdzie w pobitym polu zostawił Glasgow Rangers, a nawet Sevillę FC z Diego Capelem, Alvaro Negredo i Frederikiem Kanoute. To wtedy największy stronnik Petrescu w Wiśle - Marek Konieczny (ówczesny kierownik drużyny) wypowiedział słynne słowa:

- Gdzie jest Dan? W Lidze Mistrzów! A gdzie jest "Baszczu"? W klubie, którego nazwy nikt nie jest w stanie wypowiedzieć (Atromitos Ateny).

Popularnemu "Koniowi" chodziło oczywiście o to, że Marcin Baszczyński i kilku innych piłkarzy namawiało właściciela Bogusława Cupiała do odprawienia Petrescu. Cel osiągnęli w przeddzień obchodów stulecia Wisły, które z powodu zwolnienia Rumuna zamieniły się w stypę.

Kadra Wisły za kadencji Dana Petrescu (w sezonie 2005/2006)

Bramkarze: Radosław Majdan i Mariusz Pawełek

Obrońcy: Marcin Baszczyński, Piotr Brożek, Arkadiusz Głowacki, Tomasz Kłos, Adam Kokoszka, Nikola Mijailović, Maciej Stolarczyk, Jacek Paszulewicz

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Rafał Boguski, Jacob Burns, Mauro Cantoro, Dariusz Dudka, Konrad Gołoś, Paweł Kaczorowski, Marek Penksa, Radosław Sobolewski, Norbert Varga, Marek Zieńczuk.

Napastnicy: Paweł Brożek, Tomasz Dawidowski, Jean Paulista, Paweł Kryszałowicz, Marcin Kuźba,

Powyższego składu nie odświeżam Wam dla wydłużenia tego tekstu, tylko uzmysłowienia, że akurat Petrescu miał tak szeroki skład, że spokojnie mógł wstawiać piłkarzy do zamrażarki, a jednak tego nie robił. 

Wielki Dan na koniec środowego treningu, dla hartowania piłkarzy, lubił organizować turnieje gry jeden na jednego na małe bramki. Kto wygrywał przechodził dalej, przegrywający odpadał. Na sam koniec mam dla Was małą zagadkę: kto z powyższej kadry awansował do ścisłego finału owego turnieju?

Dla Internauty, który odpowie jako pierwszy prawidłowo, znajdziemy symboliczny upominek (Odpowiedzi proszę słać na adres: sport-konkurs@firma.interia.pl).


Dowiedz się więcej na temat: Dan Petrescu | Peter Hyballa | Wisła Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje