Reklama

Reklama

To nie żart! Kraków traci Wisłę

To niewiarygodne, lecz jeśli nie zainterweniuje prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, Wisła Kraków cały sezon spędzi poza miastem! Będzie podejmować rywali w Sosnowcu.

"Biała Gwiazda" jest bliska obrony mistrzostwa Polski. Wyścig z Lechem i Legią nie jest jednak główną bolączką klubu z ul. Reymonta. Jest nią brak możliwości występów w nowym sezonie nie tylko u siebie, na stadionie Henryka Reymana, ale w ogóle w Krakowie.

W związku z przebudową stadionu Wisła musi wyprowadzić się w czerwcu z Reymonta, by wrócić tam za rok, gdy prace zostaną ukończone. Mistrzowie Polski zgłosili do PZPN-u, że będą podejmować rywali w Sosnowcu. Już wyobrażam sobie jatkę, do jakiej może dojść przy okazji meczu Wisła - Legia (dla niewtajemniczonych: Zagłębie Sosnowiec to jeden z nielicznych klubów mających "zgodę" z Legią).

Reklama

Każdorazowa wyprawa do stolicy Zagłębia sporej grupy z Krakowa to niebezpieczna zabawa dla przybyszów i masa pracy dla sosnowieckiej policji. Dojdą do tego straty finansowe dla Wisły związane z wynajmowaniem stadionu.

Strat, jakie poniesie Kraków bez Wisły nie da się obliczyć. Metropolie wydają krocie na promocję. Wisła Kraków to darmowa reklamówka.

Z wykładu Thomasa Truempera z zarządu niemieckiej firmy Sport+Markt, wygłoszonego podczas II Football Bussines Conference w Warszawie można się było dowiedzieć m.in., że zdecydowanie najpopularniejszym polskim klubem jest właśnie Wisła. Z wiarygodnych badań, jakie przeprowadzili Niemcy, wynika, że interesuje się nią 6,5 mln ludzi. Na drugim miejscu jest Lech Poznań (4,6 mln), na trzecim Legia (2,8 mln) i dopiero na czwartym Górnik Zabrze (1,4 mln). Takich danych nie wolno lekceważyć!

Najprostszym rozwiązaniem dla Krakowa byłoby przystosowanie do wymogów licencyjnych stadionu Hutnika. Chodzi głównie o zainstalowanie tam sztucznego oświetlenia, a także ogrzewanej murawy. Ważne też jest przekonanie kibiców Hutnika i społeczności nowohuckiej (zwłaszcza pobliskiego zakonu oo Cystersów), że na rocznych występach Wisły i Cracovii na Suchych Stawach nikt nie ucierpi. A zmodernizowanego stadionu Hutnikowi, Nowej Hucie nikt nie zabierze.

Na dodatek klub się może odkuć finansowo, bo pieniądze, które Wisła płaciłaby Zagłębiu Sosnowiec, śmiało może zapłacić Hutnikowi, byle grać w Krakowie.

Prezydent Majchrowski jest od rozwiązywania właśnie takich "zagwozdek". Honor gospodarza miasta takiego jak Kraków nie powinien pozwolić na to, by najstarsze polskie kluby - Wisła i Cracovia, musiały się plątać po innych województwach.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL