Reklama

Reklama

Oto sportowiec roku!

Nie piłkarze, nie Kubica, nawet nie Radwańska, tylko kulomiot Tomasz Majewski zasłużył na miano "sportowca roku 2008".

A JAKI JEST TWÓJ TYP?m

Reklama

Olimpiada w Pekinie jawiła się nam jako impreza wymyślona przez Greków tylko po to, aby w XXI wieku łomot dostawali Polacy. Po klęsce pływaków, Sylwii Gruchały i jej koleżanek na stadion w stolicy Chin wyszedł Tomasz i 15 sierpnia zachwycił świat pchnięciem kulą na 21,51 m.

Dobroduszny wielkolud z Mazowsza po przełamaniu impasu polskich sportowców na imprezie roku powinien być na ustach wszystkich przynajmniej do następnych igrzysk. Szkoda, że tak nie jest!

To niewiarygodne, ale wpisując w popularnej wyszukiwarce hasło "Majewski" na próżno wśród pierwszych wyników szukać tych poświęconych mistrzowi z Pekinu. Dominuje showman Szymon. Jest też reżyser Janusz, producenci okien plastikowych, kredek ołówkowych, znajdziecie nawet grafika - freelancera. Łatwo traficie na młodego piosenkarza z Jeleniej Góry - Andrzeja, redaktora biznesowego - Piotra, pianistę i kompozytora - Wojciecha, hotel z Malborka, perkusjonalistę (tak, tak, nie perkusista) Jacka, rodzinną firmę stolarską, kancelarię prawniczą i młodego piłkarza Radosława (a jakże!). Dopiero na czwartej stronie można się dogrzebać do notki o złotym medaliście z igrzysk olimpijskich w Pekinie. Sporządzonej przez Międzynarodową Federację Lekkiej Atletyki (IAAF).

Tymczasem to politolog ze Słończewa pod Pułtuskiem - Tomasz Majewski dostarczył najwięcej radości fanom polskiego sportu w 2008 r. Owszem, Tomasz był typowany w gronie kandydatów do zdobycia medalu na olimpiadzie. W Pekinie zawodzili jednak o wiele poważniejsi faworyci, niż on, że wspomnę chociażby o Otylii Jędrzejczak.

- Trochę iskry bożej, dużo pracy, trochę szczęścia i się udaje - zdradza nam swoją recepturę na sukces skromny złoty kulomiot.

Jego przypadek to faktycznie dowód na skuteczność tytanicznej pracy na treningach. Odkąd osiągnął pełnoletniość w pchaniu siedmiokilowej kuli poprawił się aż o blisko sześć metrów! 15,77 m osiągnął w 1999 r., a w sierpniu 2008 - 21,51 . W najwłaściwszym momencie - na igrzyskach pobił kolejny rekord życiowy! Ostatniego słowa nie powiedział ani w sporcie, ani w życiu. Majewski to nietuzinkowy sportowiec i człowiek.

Tytuł "sportowca roku" trafiłby pewnie w ręce Roberta Kubicy, ale nasz jedynak w Formule 1 w końcówce sezonu stracił miejsce na podium mistrzostw świata. Po szczeblach kariery uparcie wspina się Agnieszka Radwańska i choć udało się jej już dotrzeć do 10. miejsca na świecie, nie przebiła się jeszcze nawet przez fazę ćwierćfinałową żadnego turnieju wielkoszlemowego.

Klasowych, ogranych w mocnych zachodnich klubach piłkarzy mamy jak na lekarstwo. W silnych europejskich klubach ważne role odgrywają jedynie Jakub Błaszczykowski i Artur Boruc. Pierwszego jednak nie było na Euro 2008 (kontuzja), a drugi, choć bronił tam wspaniale, przed klęską zespołu nie uchronił, bo nikt by tego nie zrobił.

W roku olimpijskim sportowcem roku powinien być mistrz olimpijski. Kandydatów jest niewielu. Z Majewskim konkurują pewniacy do złota w Chinach - Leszek Blanik i czwórka podwójna bez sternika, czyli panowie Konrad Wasielewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński, Adam Korol. Z tego grona największą niespodziankę sprawił właśnie Majewski.

WYTYPUJ SWOJEGO SPORTOWCA ROKU!

Dowiedz się więcej na temat: kulomiot | sport | Radwańska | sportowiec roku | majewski | sportowiec | Tomasz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje