Reklama

Reklama

Moda na "stranierich", czyli matematyka Michała Probierza

Z jednej strony cieszę się, że Michał Probierz niczym Feniks z popiołów odrodził się po kolejnym kryzysie, bo tak należy interpretować wyjazdowy remis Cracovii z Rakowem, a z drugiej martwi mnie jego lobbing w kierunku zagracania ligi marnej klasy obcokrajowcami - pisze dyrektor Sport.Interia.pl Michał Białoński.

Oglądnąłem od deski do deski 20. kolejkę PKO Ekstraklasy. I z przerażeniem dotarło do mnie, że w żadnym zespole nie ma jednego choćby obcokrajowca, który mógłby stanowić transferową gratkę dla przeciętnego choćby klubu z top 5 lig Starego Kontynentu. Takiego, jak niegdyś Marcelo Guedes, który z Wisły Kraków trafił do PSV Eindhoven, czy Artjom Rudniew, który z Lecha wyjechał do HSV za 3,5 mln euro.

W Lechu grają dziś Ishak, czy Tiba, ale nie sądzę, aby klub środka tabeli z europejskiej ligi, pokroju FC Kolen, Fiorentiny, czy Newcastle wyłożył za któregoś z nich miliony.

Reklama

W Legii błyszczą Pekhart i Luquinhas, ale ostatnia, przegrana batalia o Europę pokazała, że żaden z nich nie jest w stanie zrobić przewagi na tle przeciętnych drużyn, jak Omonia Nikozja i Karabach.

Sprowadzamy coraz więcej obcokrajowców, ale ich liczba nie idzie w parze z jakością. Dlatego dziwi mnie oda do "stranierich", jaką wygłosił po meczu z Rakowem, na antenie Canal+Sport trener Probierz. W skrócie, oświadczył, że sam jest zwolennikiem stawiania na Polaków, ale teraz nie ma takich talentów jak kiedyś, gdy "brało się z łódzkiego SMS-u" po kilku, więc trzeba stawiać na piłkarzy zagranicznych. Dodał, że tłumy obcokrajowców pojawiają się także w Fortuna 1 Lidze i nikt nie krytykuje Podbeskidzia, gdy - podobnie jak Cracovia - wystawia tylko trzech Polaków w składzie.

Teza o "Góralach" broni się, dopóki nie spojrzymy na ich skład w drugiej połowie: po wejściu Bilińskiego, Marca i Sierpiny liczba Polaków w Podbeskidziu wzrosła do sześciu.

Teza o Fortuna 1. Lidze, która rzekomo w podobnym stopniu sprowadza "stranierich" nie broni się w ogóle. Oglądnąłem w Polsacie Sport derby województwa śląskiego - GKS Tychy - Zagłębie Sosnowiec. Grało w nich czterech obcokrajowców w obu ekipach, a po wejściu Małeckiego tylko trzech. 

Dla zamknięcia dyskusji poniższej przedstawiam twarde liczby obcokrajowców w składach. Cracovia jest pod tym względem bezwzględnym liderem w Polsce. Ma ich o sześciu więcej niż Legia, Jagiellonia, Wisła Kraków oraz aż o dziesięciu więcej niż najbardziej stawiający na "stranierich" w Fortuna 1. Lidze Radomiak.

Na obcokrajowcach nie zarabiamy, nie gwarantują nam choćby wyjścia z grupy Ligi Europy, sporo kosztują, więc czy na pewno cała Ekstraklasa musi mieć ich aż 177? A może kluby naszej elity mają aż za dużo pieniędzy, skoro po nich tak chętnie sięgają. Te znacznie uboższe z Fortuna 1. Ligi potrafią się zadowolić liczbą ponad dwukrotnie niższą - 85 "stranierich".

Obcokrajowcy w składach Ekstraklasy (w sumie 177):

Cracovia - 20

Legia - 14

Jagiellonia - 14

Wisła Kraków - 14

Raków, Lech - po 13

Podbeskidzie - 12

Wisła Płock - 11

...

Piast Gliwice - 5

Warta Poznań - 4

Obcokrajowcy w składach Fortuna 1 Ligi (w sumie 85):


Radomiak - 10

ŁKS, Bruk-Bet, Zagłębie S. - po 8

Miedź, Korona - po 7

Widzew, Puszcza, Sandecja - po 5

Arka, Stomil - po 4

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama