Reklama

Reklama

"Lewy" był klasą dla siebie - tak wypadli Polacy z Litwą

Spotkanie z Litwą musi szybko wymazać z pamięci Sebastian Małkowski, a miło by było, gdyby wszyscy równali do Roberta Lewandowskiego.

Polska przegrała w piątek na wyjeździe z Litwą 0-2. Spróbowaliśmy ocenić każdego z naszych piłkarzy. Czekamy na Wasze opinie i oceny w komentarzach.

Tak grali Polacy (skala: 0-6)

Reklama

Sebastian Małkowski (2) - Falstart 24-latka z Lechii Gdańsk. W debiucie w reprezentacji zjadła go trema. Zanim cokolwiek obronił, musiał dwukrotnie sięgnąć po piłkę do siatki, choć obydwa strzały były w "jego", krótki róg. Ciekawe, kto doradził Franzowi, by postawić na niego, a nie na sprawdzonego Sandomierskiego. Nie ma co jednak rozdzierać szat: limit pecha związany z kontuzjami bramkarzy został już wyczerpany.

Łukasz Piszczek (3) - Na pewno ofensywę wspierał częściej, niż Maciej Sadlok, ale w ani w pierwszej, ani w drugiej w drugiej połowie nie było żadnego z tego efektu. Jego dośrodkowania były najczęściej niecelne. Przy golu na 2-0 akcja Litwinów poszła jego stroną.

Arkadiusz Głowacki (+3) - Filar naszej defensywy. Zadrżał tylko raz (odbicie piłki pod nogę Mikoliunasa) i od razu straciliśmy gola. Jeśli tylko będą omijały go urazy, będziemy mieli z niego sporo pociechy.

Kamil Glik (3) - Poprawny taktycznie, dobry technicznie i siłowo. Obu stoperom należą się słowa pochwały za wygrywane pojedynki wręcz pod obiema bramkami przy stałych fragmentach gry. Nie dać się przepchnąć, to we współczesnej piłce ważne zadanie.

Maciej Sadlok (3) - Starał się grać wysoko, pomagać w rozbiciu skomasowanej defensywy Litwinów.

Rafał Murawski (-3) - Poza jednym prostopadłym podaniem do Lewandowskiego, był niewidoczny i został zmieniony w przerwie.

Dariusz Dudka (4) - Dużo kontaktów z piłką, sporo wygranych pojedynków. Widać, że "Dudi" jest ograny w silnej lidze. Był centralną postacią drużyny.

Adrian Mierzejewski (-3) - Mogły się podobać jego prostopadłe podania,

Jakub Błaszczykowski (3) - kapitan - jak to Franz mawia "pełną gębą" - tym razem nie poderwał zespołu. Miał do tego niefart, gdy dwukrotnie skiksował pod bramką rywala (przed przerwą i w 55. min). Jego zwód podeszwą z piruetem (trick Zidane'a) z końcówki meczu znamionował najwyższą klasę i pozwolił na uwolnienie się spod opieki trójki rywali. Ogólnie nie był to jednak najlepszy występ w kadrze "Błaszcza".

Robert Lewandowski (5) - Napastników rozlicza się z bramek, "Lewy" nie zdobył żadnej, ale był klasą dla siebie i robił różnicę. Dryblingiem, szybkością, umiejętnością zastawienia się, czy strzałem przewrotką. Na piachu, w dominującej kopaninie potrafił pokazać znamiona piłkarskiej magii.

Ludovic Obraniak (-3) - Pewne jest jedno - jeśli Ludo nie wróci do regularnych występów w klubie, to jego forma utrzyma tendencję spadkową, jaką widzieliśmy w meczu z Litwą. Tak jakby nie wszedł w mecz, za dużo gry na stojąco, sporo nieporozumień, pożytku z niego nie było wiele.

Roger Guereiro (+3) - Grał o wiele krócej od Obraniaka, a potrafił błysnąć dalekim podaniem "na nos" partnera i niezłymi dośrodkowaniami z rzutów rożnych. Pokazał Franzowi, że znowu intuicja go nie zawiodła, bo ze spolonizowanego Brazylijczyka możemy mieć pożytek.

Sławomir Peszko (+3) - Reanimował nasze prawy skrzydło, ma wciąż ten sam dynamit w nogach.

Kamil Grosicki (+3) - Jak to on, wniósł sporo energii na boisko, na lewym skrzydle od razu coś się ruszyło.

Michał Kucharczyk - Grał za krótko, by zasłużyć na notę.

Tomasz Jodłowiec i Szymon Pawłowski - W sześć minut gry nie zdążył nic pokazać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje