Reklama

Reklama

Kibice w Ekstraklasie traktowani są w skandaliczny sposób

Pojechać w mroźny dzień 300 km na mecz jednej z najsłabszych lig w Europie i jeszcze go nie obejrzeć - to się nazywa wyrzeczenie. Taka przygoda spotkała fanów Górnika Zabrze.

Piątkowy mecz na szczycie T-Mobile Ekstraklasy miał być świętem zarówno na murawie, jak i na trybunach. Spodziewano się 20 tys. kibiców, tych z Zabrza przyjechało niemal 1500. Nikt się jednak nie spodziewał, że nie będzie ich na meczu (wygranym przez Legię 3-0).

Reklama

"Ochrona wpuszczała średnio jednego kibica na 5-8 minut" - relacjonuje jeden z fanów Górnika. Po ponad godzinie na stadion przy Łazienkowskiej dostało się zaledwie trzystu kibiców z Zabrza. Reszta stała pod bramami. Za mało kołowrotków, niewydolny system oparty na papierowej kartce, na podstawie której numer PESEL wchodzącego kibica porównuje się z tym z dowodu tożsamości - to były główne powody poślizgów przy wpuszczaniu fanów gości.

Jeden z fanów Górnika napisał na Twitterze do prezesa PZPN-u Zbigniewa Bońka: "System identyfikacji (karty) winny być w tym samym standardzie, a nie papierowe listy. Byłem tam i marzłem. SKANDAL!"

Co ciekawe, 17 tys. fanów Legii sprawnie dostało się na stadion w godzinę z małym okładem.

"Górnicy" nie weszli, skorzystało na tym dwóch ludzi - szef ds. bezpieczeństwa imprez masowych z Legii i szef zabezpieczenia meczu ze strony policji.

Pytanie tylko, czy o to chodzi i czy takie podejście nie jest podcinaniem suchej gałęzi, na której siedzi polska piłka klubowa? Legia jest najbardziej zadłużonym klubem w Polsce, a lekką ręką pozbywa się 1500 klientów, którzy już nieprędko zainwestują w bilet, a za ich przykładem pójdą fani innych drużyn.

Lada miesiąc w Zabrzu otworzą nowy stadion i na mecz z Górnikiem będzie chciało pojechać dwa tysiące fanów Legii. Mogą się spodziewać rewanżu.

Słychać głosy, że ktoś tam spośród fanów Górnika był pijany, ale czy to był powód, dla którego 1500 osób miało zostać pod stadionem i udać się w drogę powrotną?

Zbigniew Boniek na Twitterze sprawę skomentował w ten sposób: - 1300 kibiców ma wchodzić na stadion przez 2,5 godziny. 20 000 kibiców gospodarzy wchodzi w 45 minut. Ktoś tu wygaduje idiotyzmy. Zero wsparcia, zero chęci. Kibice są dalej traktowani w zły sposób.

Szef PZPN zamierza zainterweniować w obronie kibiców do Ekstraklasy SA. Podcinana gałąź przez takie podejście do najwierniejszej klienteli może się w końcu złamać.

W Krakowie do końca meczu Wisła - Pogoń (2-0) nie wytrwało również niemal 200 fanów ze Szczecina. Wyszli w 61. minucie. - To był ich świadomy wybór, z góry wiedzieli, że będą musieli opuścić stadion, gdyż spieszyli się na pociąg - wyjaśnił mi rzecznik Wisły Adrian Ochalik.

To jest spore samozaparcie - przejechać całą Polskę, by obejrzeć niewiele ponad połowę meczu na przenikliwym ziąbie! Takich ludzi powinno się szanować, a nie rzucać im kłody pod nogi, szukać kruczków prawnych, by ich nie wpuścić na stadion.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje