Reklama

Reklama

Jeszcze bardziej dziwny jest ten świat

"Dziwny jest ten świat" - śpiewał przed laty nieodżałowany Czesław Niemen. Gdyby dożył końca 2010 roku, zaśpiewałby pewnie nową wersję tego przeboju: "Teraz dopiero ten świat jest dziwny" albo "Jeszcze bardziej dziwny jest ten świat".

Dwa jaskrawe przejawy dziwaczenia naszego łez padołu są takie:

- Katar zorganizuje mistrzostwa świata w 2022 roku;

- Maciej Jankowski został "Odkryciem Roku" w plebiscycie branżowego tygodnika "Piłka Nożna".

Z tym Katarem to FIFA postąpiła trochę tak, jak sędzia Jaskóła z "Piłkarskiego pokera": "Już wziąłem pieniądze od Powiśla. Ja jestem uczciwy. Zapłacili za 3-0, będzie 3-0!" - zwierzał się Lagunie, koledze po fachu .

Komitet Wykonawczy FIFA to światli, a zwłaszcza potrafiący liczyć pieniądze ludzie. Widzą, że do Kataru przyjeżdżają już najlepsi piłkarze, by grać choćby w Al-Rajjan (petrodolarów posmakował np. były reprezentant Polski Jacek Bąk). To nic, że natura nie pozwala tam na rozwój futbolu (brak wód śródlądowych, roczna średnia opadów, to zaledwie 80 mm, więc jak ta trawa ma urosnąć), grunt, że produkt krajowy brutto na głowę wynosi tam 107 tys. dolarów, a jak od 20 lat śpiewa AC/DC : "Money Talks".

Reklama

Nic to, że w czerwcu temperatura dzienna w państwie położonym w Zatoce Perskiej to czterdziestostopniowy skwar. Piłkarze będą mieszkać w klimatyzowanych hotelach, na stadionach też ma być "klima", a kto by się tam przejmował kilkudziesięciotysięczną tłuszczą kibiców! Przecież mogą oglądać mecze w telewizorze!

Nie ma się co przejmować też tym, że tak mały pod względem liczby mieszkańców kraj (950 tys.) może mieć kłopot z obsłużeniem pół miliona turystów - kibiców piłkarskich, którzy będą chcieli się zwalić do Kataru w ślad za swoimi drużynami. FIFA najwyraźniej wierzy w rozwój technologii przekazu trójwymiarowego, dzięki któremu kibic bez wychodzenia z domu będzie się czuł tak, jakby był na stadionie.

Maciej Jankowski to piłkarz Ruchu Chorzów, zupełnie nieznany szerszej publice. Fakty, że pochodzi z klubu o wesoło brzmiącej nazwie - Sarmata Warszawa, jest wysoki, ma 20 lat, strzelił trzy gole i rozegrał zaledwie 810 minut w Ekstraklasie, nie powinny nikogo upoważniać do nazywania go "Odkryciem Roku". Aż tak źle z tym naszym futbolem nie jest, co najwyżej Maćka nazwijmy "Odkryciem Ruchu"!

Najkrótsza historia Maćka, któremu tym przedwczesnym wyróżnieniem ktoś najwyraźniej zrobił krzywdę i naraził na kpiny, jest taka: rosły i niewątpliwie utalentowany napastnik Piaseczna trafił do notesu trenerów młodzieżowych reprezentacji Polski, a poprzez grę w nich wpadł w oko skautów Ruchu. "Niebiescy" sprowadzili go na Cichą wiedząc, że dni Artura Sobiecha w klubie są policzone, tak samo jak pieniądze, jakie za niego wyłożył Józef Wojciechowski (milion euro).

Jankowski ma zastąpić Sobiecha. Na razie z tego zadania wywiązuje się jednak średnio, bo Ruch stracił nie tylko Artura, ale też kilku innych wartościowych zawodników, więc nawet taktyczne i ogólne trenerskie czary-mary Waldemara Fornalika cudownych efektów nie przynoszą. Maciej jest po prostu przeciętnym piłkarzem ligowego średniaka.

A że Jankowski strzelił jesienią trzy gole? Nic to. Tyle samo mają na koncie Dariusz Jarecki, Marcin Wodecki czy Piotr Celeban i nikt ich na uroczystych galach nie wywołuje do tablicy. Na miano "Odkrycia Roku" sto tysięcy razy bardziej zasługuje też Tomasz Kupisz, który - podobnie jak Jankowski - w Ekstraklasie gra również od jesieni, ale - w przeciwieństwie do chorzowianina - jest postacią wybijającą się w naszej lidze kopanej.

W przeszłości (w 1976 roku) "Odkryciami Roku" zostawali Zbigniew Boniek i Stanisław Terlecki. Zibi, choć nikt go wtedy jeszcze tak nie nazywał, strzelił dwa gole Manchesterowi City, eliminując go z Pucharu UEFA, i grał już w reprezentacji Polski. Terlecki błyszczał nie tylko w Orłach, ale też w ŁKS-ie.

Rok później za odkrycie - i słusznie - uznano Adama Nawałkę, który przebojem dostał się do kadry Jacka Gmocha i mając 20 lat wyróżniał się w eliminacjach do MŚ w Argentynie. Teraz na tej samej półce "Piłka Nożna" postawiła Jankowskiego, wywołując głośny sprzeciw m.in. Wybitnego Reprezentanta Polski - Wojciecha Kowalczyka.

Kulisy przyznania tej nagrody są smutne. Portal "Weszło" podaje, że całe zamieszanie wzięło się z tego, iż piłkarz znalazł się w stajni menedżerskiej... Marka Profusa - właściciela i redaktora naczelnego "Piłki Nożnej". Inne źródła twierdzą, że agentem Jankowskiego jest Paweł Staniszewski. Bez względu na to, kto reprezentuje interesy napastnika Ruchu, osoba decydująca o przyznaniu mu tytułu"Odkrycie Roku" chciała zrobić Jankowskiemu dobry PR. I wyszedł PR, tyle że czarny…

Dyskutuj na blogu Michała Białońskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje