Reklama

Reklama

Mielcarski: Pokazówka panów z CBA

"Lepiej zrobić byle co, nawet nikomu niepotrzebnego, niż pozostać bezczynnym" - najwyraźniej taka teza przyświecała tym, którzy zorganizowali spotkanie CBA z reprezentacją Polski.

PZPN zorganizował reprezentacji Polski spotkanie z przedstawicielami Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To dosyć niecodzienne przygotowania do meczów. Czyżby panowie z CBA bali się, że jakiś mecz na Euro 2012 zostanie "ustawiony", bądź "odpuszczony"? O co w tym wszystkim chodzi?

Reklama

Proponuję, żeby takie meetingi zrobić, ale w trzeciej lidze - sędziom, obserwatorom, piłkarzom. W niższych ligach nikt nie walczył z korupcją. W piłkarskich "dołach" świadomość niektórych jest z pewnością dużo mniejsza, niż chęć zarobienia "szybkich" pieniędzy.

Większość reprezentantów Polski zarabia bardzo dobrze w zachodnich klubach, bądź dobrze w czołowych polskich, więc żadnemu z nich nie wpadnie do głowy korupcyjny proceder. Jak to w ogóle wygląda? Przyjeżdżają piłkarze z zagranicy i teraz ktoś chce uświadamiać piłkarzy zarabiających rocznie po pół miliona euro?!

Uświadamianie takie powinno być przeprowadzane kilka lat temu, gdy korupcja wychodziła na jaw. A po drugie - najpierw oświećmy przed sezonem piłkarzy od trzeciej ligi, przez drugą po Ekstraklasę i wytłumaczmy im, co jest czynem korupcyjnym, a co nim nie jest.

Trener Smuda zawsze narzeka, że ma mało czasu na pracę z piłkarzami. Tymczasem znalazł go na taką pokazówkę z panami z CBA w roli głównej.

Druga sprawa, jaka poruszyła mnie ostatnio, to krytyka, jaką na łamach "Przeglądu Sportowego" pod adresem prezesa Górnika Zabrze, pana Łukasza Mazura wylał prezes Allianz Polska, czyli głównego udziałowca klubu - Michael Mueller. Można prezesa Mazura lubić, lub nie, natomiast nie wolno zapominać o tym, że Górnik popadł w tarapaty finansowe przez zobowiązania, które wziął na siebie za trenera Kasperczaka, podpisując kontrakty z piłkarzami takimi, jak Strąk, Gorawski, czy Szczot (kupiony 1,7 mln złotych, a w 13 spotkaniach strzelił ledwie jednego gola, po czym został usunięty do rezerw). Teraz te umowy są kamieniem u szyi zasłużonego klubu, a nie podpisywał ich prezes Mazur. Ciekaw jestem, dlaczego wtedy, gdy podpisywano feralne umowy na horrendalne kwoty z piłkarzami, którzy nic nie wnoszą do gry zespołu, nikt z Allianz nie protestował? Najpierw wywalało się pieniądze na lewo i prawo, a teraz krytykuje się prezesa, który próbuje ratować sytuację! Brak logiki w działaniach współwłaścicieli Górnika.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Franciszek Smuda | Euro 2012

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje