Reklama

Reklama

Mielcarski: Plusy i minusy rundy jesiennej Ekstraklasy

Jedno jest pewne - jesienią w Ekstraklasie więcej było niespodzianek, niż wydarzeń przewidywalnych, takich, których można się było spodziewać. Cieszy też, że do wiosny w europejskich pucharach dotrwały dwa zespoły, a Wiśle niespodziewany awans w niczym nie przeszkodzi, tylko pomoże! - pisze w swym felietonie Grzegorz Mielcarski.

Zapraszamy na czata z Kazimierzem Moskalem! Dzisiaj o godz. 14! Skomentuje na gorąco wyniki losowania 1/16 finału Ligi Europejskiej!

Nie będę oryginalny, gdy uznam za największą niespodziankę postawy Śląska Wrocław i Ruchu Chorzów, a tuż za nimi - Górnika Zabrze i Podbeskidzia. Tego, że Legia znajdzie się w czołówce można się było spodziewać o wiele bardziej, niż słabej postawy w lidze mających mistrzowskie aspiracje Wisły i Lecha Poznań.

Reklama

Można być rozczarowanym także postawą Cracovii, która już w zeszłym sezonie cudem uniknęła degradacji, więc liczyłem, iż teraz spokojnie będzie się plasować co najmniej w środku tabeli. Zawiodło także Zagłębie Lubin, które po ostatnich wzmocnieniach (Szernas, Małkowski, Gancarczyk, Rachwał, Hanek i Kowalczyk) miało walczyć o puchary, a jest na ostatnim miejscu.

Dużą niespodzianką była postawa Legii w Lidze Europejskiej. Przyjemnie się patrzyło, jak ogrywa Spartaka w Moskwie. To była bardzo dobra reklama polskiej piłki klubowej w Europie. Legia skutecznie punktowała także w lidze i - co ważne pokazała własny styl. Poza Śląskiem i momentami Polonią Warszawa, nie da się tego powiedzieć o żadnej naszej ekipie włączając w to Wisłę i Lecha. W Legii świetnie się sprawdziła mieszanka doświadczenia Żewłakowa i Ljuboi z młodością Rybusa, Żyry, Borysiuka, Kucharczyka, czy Wolskiego. Maciek Rybus był dla mnie najlepszym piłkarzem jesieni, prawdziwym odkryciem tej rundy. Gdy wydawało się, że po kilku przebłyskach w poprzednim sezonie, zagubił się, być może nabrał nadmiernej pewności siebie, tą rundą pokazał, że śmiało może liczyć na miejsce w reprezentacji na Euro 2012. I to nie tylko w szerokiej kadrze. Na dzisiaj dla mnie jest lepszym lewym pomocnikiem, od mającego wahania formy Sławka Peszki. Akcje Rybusa, Radovicia i Ljuboi, to była momentami prawdziwa "bomba", powiew świeżości.

Niespodziewanie i szczęśliwie także Wisła zagra na wiosnę w pucharach. Cieszę się, że zezowate ostatnio szczęście, w końcu się uśmiechnęło do właściciela Wisły, Bogusława Cupiała. Pytanie tylko, czy zaangażowanie w 1/16 finału Ligi Europejskiej utrudni wiślakom solidne przygotowanie do rundy wiosennej Ekstraklasy? Uważam, że nie przeszkodzi w tym, a wręcz przeciwnie - dodatkowo zmobilizuje drużynę. Wszyscy chcieliby zobaczyć na wiosnę w Krakowie jakiś dobry, klasowy zespół. Najatrakcyjniej wyglądają Machester United i Manchester City. Niezależnie od tego, czy wiślakom uda się awansować do 1/8 finału, doświadczenie, jakiego nabiorą w rywalizacji, prędzej czy później zaprocentuje.

Pamiętamy, jak kilka lat temu Wisła, po golu Clebera - ograła w rewanżu Barcelonę, która pod wodzą Pepa Guardioli rozpoczynała swój marsz po triumfy. Jeśli Wisła znowu trafi na silny zespół, to nie będzie miała presji, takiej, jaka ciążyła na niej podczas walki w grupie K Ligi Europejskiej. Wydawało się, że będzie to zabawa, że mistrzowie Polski awansują z drugiego miejsca spokojnie, a przez słaby początek i porażkę u siebie z BK Odense, musieliśmy później liczyć na cud, który na szczęście stał się faktem.

Autor jest ekspertem Canal +

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje