Reklama

Reklama

Z esportu na zaplecze F1. Wyjątkowa historia tureckiego kierowcy

Sport niejednokrotnie udowadniał nam, że niemożliwe nie istnieje. Dobitnie przekonał się o tym Cem Bolukbasi. Turek przygodę w wielkim świecie rozpoczął kilka lat temu za sprawą esportowych zmagań. Dziś podpisał kontrakt w zespole startującym w Formule 2, czyli na zapleczu królowej sportów motorowych.

Turcja już niebawem będzie mogła szczycić się kolejnym klasowym kierowcą ścigającym się po wyścigowych torach. Wszystko za sprawą Cema Bolukbasiego, którego kariera rozwija się w niesamowitym tempie. Jeszcze w 2017 roku głównym zajęciem 23-latka były starty w zawodach esportowych, a dziś szykuje się do życiowego debiutu w F2.

Dzięki świetnym występom w wirtualnych zmaganiach, zawodnik ze Stambułu bardzo szybko zyskał sławę, a co za tym idzie zainteresowanie paru profesjonalnych zespołów funkcjonujących w rzeczywistym świecie. Dodatkowym atutem utalentowanego młodziana było ponadto jego kartingowe doświadczenie (rywalizował w latach 2007-2012). Co ważne, nie obyło się bez sukcesów, bo w sezonie 2009 Cem Bolukbasi uplasował się na podium mistrzostw kraju w klasie Mini.

Reklama

Cem Bolukbasi spełnił marzenie z dzieciństwa

Turecki zawodnik na tor powrócił w 2019 roku i w barwach Borusan Otomotiv Motorsport zadebiutował w europejskim GT4. 23-latek poza rywalizacją w tejże serii uczestniczył także między innymi w azjatyckiej F3 czy Euroformula Open Championship. Co ciekawe, starty w prawdziwych bolidach nie przeszkadzały mu w zdobywaniu kolejnych pucharów w wirtualnej rozgrywce. Cem Bolukbasi moc pokazał w sezonie 2020, zwyciężając w Formula Renault Esport Series.

Dziś stała się jednak rzecz, o której sam zainteresowany rok temu nawet nie śnił. Umowę z kierowcą podpisał zespół Charouz Racing System, rywalizujący na co dzień w Formule 2. - Jeszcze to do mnie nie dotarło. Wraz z każdą kolejną godziną jestem coraz bardziej świadomy, tego co właśnie się stało. Trudno wyrazić to wszystko słowami. Czuję niesamowitą ekscytację - powiedział na łamach oficjalnego portalu Formuły 1.

23-latek jest także świadomy tego, że tworzy historię. Historię trudną do przebicia, ponieważ przejście z esportu na zaplecze F1 nie zdarzyło się jeszcze nigdy wcześniej. - Gdyby nie wirtualna rywalizacja, to nawet nie byłbym wstanie wsiąść do realnego bolidu. To fajne uczucie będąc tym pierwszym. Liczę, że da to nadzieję innym ludziom na to że wszystko jest możliwe - zakończył Cem Bolukbasi.

23-latek w wyścigu Formuły 2 oficjalnie zadebiutuje 20 marca. To właśnie na ten dzień zaplanowano inauguracyjną rundę w Bahrajnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy