Reklama

Reklama

Tragedia była o krok. Lewis Hamilton ujawnia

Lewis Hamilton zabrał głos po kolizji z Maksem Verstappenem, do której doszło podczas Grand Prix Włoch Formuły 1. Brytyjski kierowca przyznał, że gdyby nie system halo, kraksa mogłaby się skończyć dla niego dużo, dużo gorzej.

Hamilton i Verstappen mieli we Włoszech walczyć o kolejne zwycięstwo. Tymczasem wspólnie zakończyli rywalizację na 26. okrążeniu, gdy próbujący wyprzedzić siedmiokrotnego mistrza świata Holender zahaczył o tylne skrzydło Hamiltona.

Do zdarzenia być może by nie doszło, gdyby bolid Verstappena nie podbił się na krawężniku. W efekcie samochód 23-latka wylądował na bolidzie Hamiltona, co na powtórkach wyglądało wręcz koszmarnie. Gdyby nie system halo, Verstappen mógłby przejechać po głowie swojego rywala.

Na szczęście w przypadku Hamiltona skończyło się na bólu głowy i szyi.

- W takie dni przypominam sobie, jakim jestem szczęściarzem. Wystarczy milisekunda, by wyścig przerodził się w przerażającą sytuację. Ktoś musiał patrzeć na mnie z góry, opiekując się mną. Moja szyja jest obolała, po tym jak adrenalina opadła. Przyjąłem mocne uderzenie, więc naturalnie boli mnie głowa, ale mam się dobrze. System halo sprawił, że wypadek nie był znacznie bardziej poważny. Jestem niezwykle wdzięczny wszystkim, którzy pracują nad tym, by nasze samochody i wyścigi były bardziej bezpieczne. Wsparcie które otrzymuję sprawia, że wciąż chcę walczyć. Dziękuję za to wszystkim. Jesteście najlepsi! - napisał Hamilton w poście opublikowanym w mediach społecznościowych.

Reklama

Sędziowie oczywiście przyjrzeli się całej sytuacji i ukarali Verstappena przesunięciem o trzy pola na starcie kolejnego wyścigu, który odbędzie się w Rosji (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ - kliknij!).

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje