Reklama

Reklama

Szef BMW chwali Kubicę

"Grand Prix Wielkiej Brytanii nie było wyścigiem dla ludzi o słabych nerwach" - ocenił niedzielny wyścig szef BMW Sauber Mario Theissen na oficjalnej stronie internetowej niemieckiego zespołu.

"Grand Prix Wielkiej Brytanii nie było wyścigiem dla ludzi o słabych nerwach" - ocenił niedzielny wyścig szef BMW Sauber Mario Theissen na oficjalnej stronie internetowej niemieckiego zespołu.

"W każdej części wyścigu najważniejszą rolę odgrywała pogoda. Chwilami różnice czasów okrążeń między zawodnikami różniły się o nawet dziesięć sekund - zależnie od wybranej mieszanki opon i ich zużycia" - dodał Theissen.

Wyścig zakończył się wyśmienicie dla Nicka Heidfelda, który zajął 2. pozycję, ustępując jedynie Lewisowi Hamiltonowi z McLaren-Mercedes. Powodów do zadowolenia nie miał natomiast drugi kierowca BMW Sauber Robert Kubica. Polak 20. okrążeń przed metą wyleciał z toru i nie ukończył rywalizacji.

"W przypadku Nicka nasza strategia zadziałała perfekcyjnie. To był w jego wykonaniu świetny wyścig, który przyniósł znów spektakularne manewry wyprzedzania. Jestem szczególnie z tego szczęśliwy, ponieważ miał ostatnio cięższe chwile. Startując z piątej pozycji pokazał wspaniałą kombinację opanowania i woli walki, dzięki czemu zajął drugie miejsce, już po raz trzeci w tym sezonie" - stwierdził szef BMW Sauber.

Reklama

"Robert również świetnie pojechał, ruszając z dziesiątego pola, a przez chwilę był nawet trzeci. Podczas ostatniej ulewy wypadł jednak z toru i musiał się wycofać. Mimo to muszę mu również pogratulować. W tych trudnych warunkach cały zespół wykonał świetną pracę" - podkreślił Theissen.

"Pierwsze dziewięć eliminacji przyniosło nam w sumie 82 punkty, siedem finiszów na podium i punkty w każdym wyścigu. Zajmujemy drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, 14 punktów za Ferrari, 10 przed McLarenem. A w klasyfikacji kierowców Robert traci tylko dwa punkty do trzech liderów - trudno byłoby jechać w gorszej sytuacji na Grand Prix Niemiec, które odbędzie się za dwa tygodnie w Hockenheim" - zakończył Theissen.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL