Reklama

Reklama

Seria DTM. Robert Kubica celuje w miejsce w czołowej dziesiątce

Robert Kubica, podobnie jak inni sportowcy, musi czekać na opanowanie pandemii koronawirusa, co umożliwi mu debiut w nowej serii wyścigowej DTM. Nasz gwiazdor ma bardzo ambitne plany, które właśnie sprecyzował.

Robert Kubica, podobnie jak inni sportowcy, musi czekać na opanowanie pandemii koronawirusa, co umożliwi mu debiut w nowej serii wyścigowej DTM. Nasz gwiazdor ma bardzo ambitne plany, które właśnie sprecyzował.


Nowe wyzwania sportowe Kubicy zostało przystopowane przez globalną zarazę, ale Polak nie traci pozytywnego nastawienia, bo ma do zrealizowania konkretne cele.

Według najświeższego kalendarza, o którym też nie można powiedzieć, że będzie ostateczny, inauguracja sezonu DTM ma rozpocząć się 12 lipca w Norisring, a finał jest zaplanowany 15 listopada na słynnej Monzie.

- Prawdopodobnie wykorzystam pierwsze weekendy wyścigowe jako test, aby zebrać informacje i ulepszyć rzeczy, których potrzeba do "eksperymentowania". A najlepiej to zrealizować, gdy robisz to w samochodzie w weekendy wyścigowe - powiedział Kubica dla motorsport-magazin.

Reklama

I dodał: - Jeśli uda nam się znaleźć właściwy kierunek, mam nadzieję, że będę w stanie pokazywać dobre ściganie. To by wystarczyło do uzyskania wyników w pierwszej dziesiątce, ale oczywiście wiele zależy od samochodu. W ubiegłym roku serię zdominowało Audi, lecz moi koledzy z zespołu BMW ulepszyli samochód.

Polak jednocześnie pozostaje w rodzinie Formule 1 i chwali sobie fakt, że nadal będzie częścią najbardziej prestiżowej serii wyścigowej.

- Skorzystałem z okazji pozostania w Formule 1. Nigdy nie wiadomo, co się stanie, ale na końcu jestem realistą i dlatego DTM jest dla mnie tak ważny. Chciałem ścigać się w tym roku, ale nie było już takiej możliwości w Formule 1. A DTM jest na tym samym poziomie, ze względu na trudności, co F1 - stwierdza Kubica, kierowca rozwojowy i rezerwowy w zespole Alfa Romeo Racing Orlen.

Art

Reklama

Reklama

Reklama