Reklama

Reklama

Robert Kubica: W iRacingu też wszyscy strzegą swoich sekretów

Robert Kubica podzielił się swoimi wrażeniami po 12-godzinnym wirtualnym wyścigu. Kierowcy rywalizowali na platformie iRacing. Po zakończonym nad ranem wyścigu Kubica był wykończony. - Czuję się, jakby przejechał po mnie czołg - powiedział półżartem.

ORLEN Team Targa z Robertem Kubicą i Marcinem Skrzypczakiem w składzie zajęli wysokie trzecie miejsce w wirtualnym wyścigu 12h Suzuki w iRancing. W skład zespołu weszli także Irlandczyk Niall Quinn oraz Hiszpan Pablo Araujo.

Reklama

Wyścig zakończył się około 4 w nocy z soboty na niedzielę. Już wtedy Kubica zapowiedział, że o godzinie 12 przeprowadzi "odprawę" po wyścigu. Polak był pod wrażeniem zainteresowania, jakim cieszą się wirtualne rozgrywki.

- Kilka tygodni temu podłączyliśmy się na serwer i było aż 16 tysięcy ludzi! To jest poważne ściganie, które uprawia wielu ludzi - opisywał Kubica. Z drugiej strony Polak nie ukrywał tego, że jest koszmarnie niewyspany.

- Czuję się, jakby przejechał po mnie czołg. Dlatego nigdy nie lubiłem chodzić na imprezy - mówił Kubica.

Zwrócił też uwagę, że bardzo trudno przestawić się na symulator z prawdziwego samochodu, m.in. dlatego, że bodźce odczuwa się w zupełnie inny sposób.

- Aby dobrze radzić sobie na platformie trzeba przejść z odczuwania dolną częścią pleców na inne bodźce. Wczoraj byłem zaskoczony nagumowaniem toru - zdradził krakowianin.

W świecie iRacingu, podobnie jak w innych dyscyplinach, zawodnicy pilnie strzegą swoich sekretów. Kubica przyznał, że prosił jednego z bardziej doświadczonych zawodników o pomoc w ustawieniu swojego samochodu, ale się nie doczekał.

WG

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje