Reklama

Reklama

Robert Kubica osiem lat po wypadku: Jestem teraz bardziej czuły i emocjonalny

- Najtrudniejsze były przeżycia psychiczne, a nie fizyczne - wspomina Robert Kubica w wywiadzie dla thesun.co.uk. Dokładnie osiem lat temu polski kierowca przeżył koszmarny wypadek podczas rajdu Ronde di Andora.

Wydawało się, że to tylko kwestia czasu, kiedy Robert Kubica zostanie mistrzem świata. Udowodnił, że potrafi wygrywać nawet, jeśli nie dysponuje najszybszym bolidem w stawce. W sezonie 2011 miał być jeszcze kierowcą Renault, ale przed kolejnym miał przesiąść się do Ferrari. Wielkie plany zniweczył wypadek w rajdzie samochodowym dokładnie osiem lat temu.

Kubica przyznał, że miał złe przeczucia. - Kilka dni wcześniej obudziłem się i nie chciałem jechać w tym rajdzie. Miałem dziwne uczucie. Ale po wypadku nie byłem zły ani wściekły na samego siebie. Nie było tak, jakby ktoś wycelował we mnie pistolet - powiedział Kubica.

Reklama

Nasz kierowca przyznał, że starał się nie rozwodzić nad wypadkiem i jego skutkami i to pomogło mu dojść do siebie. Mimo tego wciąż wiele pamięta z tamtych dramatycznych wydarzeń. - Nie wymazałem tego całkiem z pamięci, bo to był moment, który odmienił moje życie i to nie tylko jako kierowcy, ale także jako człowieka - przyznał.

Polak spędził w rozbitej rajdówce godzinę zanim udało się go wydobyć. Stracił pięć litrów krwi i odniósł bardzo poważne obrażenia ręki. Lekarzom udało się uratować jego ramię, ale powrót do zdrowia był niezwykle trudny. Przeszedł ponad 20 operacji.

- Najgorsze momenty były wtedy, gdy po dobrym okresie rehabilitacji szedłem na kolejną operację z wielkimi nadziejami i optymizmem, a potem budziłem się i doświadczałem czegoś zupełnie innego. Czułem się tak, jakby ktoś wbił mi nóż w serce - relacjonował.

Kubica musiał wydobyć z siebie jeszcze więcej woli walki niż na torze, aby powrócić do normalnego życia. Mówi o tym bardzo skromnie, ale przyznaje, że było to duże wyzwanie.

- Wcześniej chwyciłbym szklankę prawą ręką. Musiałem to zmienić. Dotyczy to tak samo życia codziennego, jak i jazdy. Trzeba zrobić nowy start. Nie można odświeżać i wracać do tej samej strony, na której byłeś. Trzeba zacząć budować na tym, co zostało - podkreślił Kubica.

Polski kierowca dokonał rzeczy wydawało się niemożliwej - podpisał kontrakt z Williamsem i w sezonie 2019 znów będzie walczył w najbardziej prestiżowej serii wyścigowej. Kubica przyznał, że wraca na tor jako inny człowiek i inny kierowca.

- Wcześniej byłem jak maszyna. Wygrałem wyścig w Kanadzie i byłem szczęśliwy, ale nie świętowałem. Wypadek bardzo mnie zmienił. Jestem teraz bardziej czuły i emocjonalny. Trzeba jednak nauczyć się kontrolować te emocje. Nie boję się ich. Mam nadzieję, że wpłyną na mnie pozytywnie - powiedział Kubica.

Mirosz

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama