Reklama

Reklama

Robert Kubica: Nie byłbym w stanie jechać tak, jak w dawnych czasach

Trwają roszady w Formule 1, które w wyśnionym scenariuszu być może zaprowadzą Roberta Kubicę do wymarzonego powrotu za kierownicę bolidu. Póki co Polak emanuje spokojem i nie stroni od dziennikarzy, czego efektem jego bardzo ciekawe wypowiedzi na łamach brytyjskiego "Autosportu".

Dziennikarz Edd Straw spekuluje, że losy Kubicy i Lance’a Strolla, czyli obecnego kierowcy wyścigowego w Williamsie, mogą skrzyżować się również w przyszłym sezonie, ale wcale nie w ekipie z Grove. Obaj zawodnicy mogą wylądować w zespole Force India. Przy czym znacznie większe szanse ma na to 19-letni Kanadyjczyk, którego ojciec Lawrence Stroll został właścicielem ekipy, obecnej w stawce Formuły 1 od 2008 roku.

Reklama

Jest możliwy jeszcze jeden scenariusz, choć również z ostrożnymi szansami, że po odejściu Strolla Polak awansuje z kierowcy rezerwowego i rozwojowego na fotel zawodnika wyścigowego. Niewykluczone jednak, że na linii Williams - Force India dojdzie do wymiany, a wtedy nastolatka w kokpicie bolidu zastąpiłby Esteban Ocon. Dziennikarz, co nie napawa wielkim optymizmem, nazywa krakowianina obecnie "zdecydowanie mniej znaczącym graczem na dynamicznym rynku kierowców na sezon 2019".

Tak czy inaczej, Polak ze spokojem przygląda się przetasowaniom, choć naturalnie chciałby wrócić do swojego naturalnego stanowiska. Nie kto inny, jak sam Kubica mówi, że to jego najważniejszy cel.

Po pamiętnym wypadku na trasie rajdu Ronde di Andora Polak wykonał tytaniczną pracę, by przywrócić swoje ciało, a zwłaszcza prawą rękę, której nawet groziła amputacja, do stanu używalności. Deficyty w pełnej sprawności pewnie już pozostaną, ale Kubica potrafił poradzić sobie z tą słabością, o czym opowiedział Strawowi.

"Przed rokiem Renault zaprosiło mnie do centrum medycznego, gdzie sprawdzali wiele rzeczy. Okazało się, że moje wyniki, jeśli chodzi o precyzję, szybkość i siłę lewej ręki były o co najmniej 35 procent lepsze od najlepszych wyników, jakie widzieli. Ciało w pewien sposób dostosowuje się do sytuacji" - powiedział Polak, zwracając uwagę, że okoliczności wymogły na nim takie funkcjonowanie, również za kierownicą, by większy ciężar spoczywał na zdrowej kończynie.

"Na przykład, gdy prowadzę, to około 70 procent aktywności przejmuje moja lewa ręka, zaś 30 procent prawa. Gdybym próbował obciążać ręce pół na pół, jak w dawanych czasach, to nie byłbym w stanie" - odparł Kubica, jednocześnie zgłaszając ponowny akces do startowania w F1.

"Jeśli ktoś chce uwierzyć, że jestem wystarczająco dobry, to w to uwierzy. A jeśli nie będzie chciał, to znajdzie setki wymówek" - stwierdził Polak.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje