Reklama

Reklama

Raikkonen przyznał, że miał złamany nadgarstek

Kimi Raikkonen kierowca teamu Lotus przyznał, że w grudniu ubiegłego roku złamał nadgarstek. Do wypadku doszło w trakcie wyścigów skuterów śnieżnych.

Pod koniec ubiegłego roku Kimi Raikkonen jako świeżo upieczony kierowca teamu z Enstone (zastąpił Roberta Kubicę), wziął udział w pokazowym wyścigu śnieżnych skuterów podczas imprezy Swatch Snow Mobile. Już w pierwszym przejeździe fiński kierowca nie opanował maszyny i fiknął koziołka w zaspę śnieżną okalającą tor. Wypadek wyglądał groźnie, jednak według pierwszych prasowych informacji, skończyło się tylko na nielicznych potłuczeniach i dużym strachu. Sam "Iceman" również bagatelizował to wydarzenie, mówiąc, że przy tak małej prędkości z jaką jechał, nic poważnego nie mogło się stać.

Reklama

Kilka dni temu Raikkonen wystąpił w programie Top Gear prowadzonego przez Jeremy Clarksona. W rozmowie ze słynnym prowadzącym Fin pokazał nadgarstek, na który widoczna była sporej wielkości blizna. Jak przyznał jest to pamiątka po wspomnianym wypadku. "Trochę uszkodziłem nadgarstek, ale miałem dobrego lekarza, który go wyleczył" - wyznał Raikkonen.

Clarkson nie krył zdziwienia i próbował dociekać rozmiarów kontuzji. Zapytał kierowcę Lotusa, czy nadgarstek został złamany. Raikkonen odpowiedział, że tak, ale w nieznacznym stopniu.

Raikkonen w tym sezonie powrócił do Formuły 1 po dwuletniej przerwie, kiedy startował w rajdach WRC. Fin bardzo dobrze wypadł podczas prywatnych testów zorganizowanych przez zespół z Enstone, a także w trakcie przedsezonowych przygotowań. Panujący mistrz świata Sebastian Vettel (Red Bull Racing) w niedawnej rozmowie przyznał, że Raikkonen może być jednym z najgroźniejszych konkurentów w zbliżającym się sezonie.

Dowiedz się więcej na temat: kimi raikkonen | Robert Kubica | Renault | Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje