Poruszenie w Formule 1. Chodzi o Verstappena, rywale nie mają wątpliwości
Emocje po GP Singapuru nadal nie opadły. Zespoły rywalizujące z Formule 1 są przekonani, że sędziowie wyraźnie faworyzują obecnego lidera klasyfikacji Maxa Verstappena, przymykając oko na jego nieprzepisowe wybryki na torze. Po ostatnim weekendzie przedstawiciele kilku ekip w rozmowach w dziennikarzami publicznie krytykują pracę stewardów, co wywołało spore poruszenie w padoku.

Na kilka dni przed wyścigiem o Grand Prix Japonii w padoku Formuły 1 zrobiło się naprawdę gorąco. Nie milkną bowiem echa kontrowersyjnych incydentów, które miały miejsce podczas weekendu w Singapurze. Zdaniem niektórych zespołów, sędziowie pracujący podczas rywalizacji na Marina Bay Street Circuit wyraźnie faworyzowali dwukrotnego mistrza świata, Maxa Verstappena. Mieli być oni konsekwentni, jeśli chodzi o nakładanie kar na kierowcę zespołu Red Bull Racing w związku z nieprzestrzeganiem zasad na torze.
Rywale Verstappena oburzeni. Doszukują się spisku
Jak donoszą dziennikarze "Auto Motor und Sport", kilku rywalizującym z Red Bull Racing zespołom nie podoba się m.in. to, że holenderski kierowca uniknął kary w związku z blokowaniem na torze Logana Sargeanta i Yuki Tsunodę podczas sobotnich kwalifikacji. Zwykle takie zachowanie skutkuje bowiem cofnięciem na starcie o trzy pozycje, 25-latek uniknął jednak odpowiedzialności na swoje zachowanie.
Zespoły nie rozumieją, dlaczego w niektórych przypadkach za blokowanie na torze karze się utratą pozycji startowej, a w innych skutkuje to reprymendami i karami pieniężnymi
Zdaniem szefa jednej z ekip rywalizujących w Formule 1, sędziowie powinni być bardziej konsekwentni w swoich działaniach. "Interpretacja przepisów ciągle się zmienia. Nigdy nie wiadomo, jak orzekną sędziowie" - oznajmił krótko. Szef kolejnej z ekip podkreśla natomiast, że brak kary dla Verstappena za blokowanie rywali na torze to "skandal" i żąda ponownego rozpatrzenia tej sprawy.
Uwagę ekip zwraca także nieobecność przedstawiciela zespołu Alpha Tauri na przesłuchanie w sprawie kary dla Maxa Verstappena. Fakt ten wzbudza negatywne emocje głównie dlatego, że zespół z Faenzy należy do Red Bulla, a więc ekipy, w której jeździ Holender. "Gdyby to nasi kierowcy popełnili takie przekroczenie, to skończyłoby się przesunięciem na starcie" - stwierdził dyrektor jednego z pozostałych zespołów F1.
Jak się okazuje, kontrowersje wywołało również to, jak sędziowie traktowali kolegę z zespołu Maxa Verstappena, Sergio Pereza. Meksykanin podczas GP Singapuru bezmyślnie atakował rywali, uderzając m.in. w kierowców Alpha Tauri - Yukiego Tsunodę oraz Liama Lawsona. Wówczas jednak przymknięto oko na zachowanie "Checo". Doświadczony kierowca ukarany został dopiero po storpedowaniu Alexa Albona z Williamsa w końcówce wyścigu. Wówczas otrzymał on jedynie 5 sekund kary. Nie zmieniło to jednak wyniku wyścigu - Meksykanin bowiem rywalizację zakończył na ósmej pozycji.
Zobacz również:














