Reklama

Reklama

Nicholas Latifi zabrał głos po ogromnej fali hejtu

Nicholas Latifi dopiero dziś, po ponad tygodniowym milczeniu, zabrał głos w sprawie nieprzechylnych komentarzy, z którymi zmagał się przez ostatnich kilka dni. - Wykorzystywanie mediów społecznościowych jako kanału do atakowania kogoś wiadomościami pełnymi hejtu, nienawiści i gróźb jest szokujące – napisał poruszony Kanadyjczyk w oficjalnym oświadczeniu.

Pomimo tego, że sezon Formuły 1 zakończył się ponad tydzień temu, wciąż nie milkną dyskusje dotyczące Grand Prix Abu Zabi. Wszystko za sprawą zwariowanej końcówki wyścigu, w której swój bolid rozbił Nicholas Latifi, wywołując tym samym neutralizację. Sytuację momentalnie wykorzystał Red Bull, wzywając Maxa Verstappena na dodatkowy pitstop. Następnie po wznowieniu ścigania Holender na świeżych oponach z łatwością poradził sobie z Lewisem Hamiltonem i rzutem na taśmę sięgnął po mistrzowski tytuł.

Kibice życzyli mu najgorszego

Brytyjczyk długo nie mógł pogodzić się z wynikami niedzielnych zmagań. Kilka dni temu szef Mercedesa - Toto Wolff poinformował, iż siedmiokrotny czempion zastanawia się nad końcem kariery. Jak się okazuje, nie tylko on miał ostatnio ciężkie dni. Z ogromną falą hejtu zmagał się również Nicholas Latifi, który zdaniem niektórych fanów swoim błędem odebrał tytuł Lewisowi Hamiltonowi. Kanadyjczyk otrzymywał nawet groźby śmierci.

Reklama

26-latek po ponad tygodniowym milczeniu dopiero dziś odniósł się do sprawy i opublikował obszerne oświadczenie. - Celowo trzymałem się z dala od mediów społecznościowych, aby emocje ostatniego wyścigu opadły. Od mojego wycofania w Abu Zabi, zdarzyło się bardzo wiele. Otrzymałem tysiące wpisów poprzez moje media społecznościowe - zarówno otwarcie w komentarzach, jak i za pomocą wiadomości prywatnych. Większość z nich była pełna wsparcia, jednak nie brakowało również hejtu i gróźb - napisał reprezentant Williamsa cytowany przez portal motorsport.com.

Nicholas Latifi wzywa do walki z hejtem

Kierowca zwrócił jednocześnie uwagę na to, że szerzenie nienawiści w Internecie to coraz poważniejszy problem i należy zająć się tym jak najszybciej. - Wydarzenia z ostatniego tygodnia sprawiły, że zdałem sobie sprawę, jak ważne są wspólne działania, aby powstrzymać tego rodzaju sytuacje i pomóc ofiarom. Zdaję sobie sprawę, że tych, którzy tak się do mnie odnosili raczej nie przekonam. Jednak poruszenie tego problemu jest słuszne - podsumował 26-latek.

Na całe szczęście przed Nicholasem Latifim kilka miesięcy przerwy, którą z pewnością wykorzysta na odpoczynek i "zresetowanie głowy". Początek kolejnego sezonu zaplanowano dopiero na 20 marca przyszłego roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje