Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie. Władze F1 w akcji, niepokój przed startem sezonu
Napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie po serii ataków dronów i rakiet, a konflikt zaczyna wykraczać poza sferę polityki. Świat motorsportu z przerażeniem obserwuje m.in. sytuację w Bahrajnie, gdzie za nieco ponad miesiąc odbyć ma się wyścig Formuły 1. Władze zapewniają, że monitorują sytuację, ale nad kwietniową rundą mistrzostw świata zawisł znak zapytania.

Bliski Wschód znów znalazł się w centrum uwagi świata. W sobotę 28 lutego doszło do ataków dronów i rakiet, które są efektem narastających od tygodni napięć w regionie. Wspólna operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych i Izraela doprowadziła do uderzenia na Iran, a konflikt błyskawicznie rozlał się na sąsiednie obszary. W Bahrajnie pojawiły się doniesienia, że pocisk spadł na północ kraju. Państwowa Agencja Informacyjna Bahrajnu przekazała, że centrum serwisowe 5. Floty Marynarki Wojennej USA zostało "poddane atakowi rakietowemu".
Konflikt w regionie nie pozostaje bez wpływu na świat sportu. W cieniu wydarzeń politycznych znalazł się m.in. wyścig Formuły 1 o Grand Prix Bahrajnu, zaplanowany na 12 kwietnia. Choć do rywalizacji pozostało jeszcze kilka tygodni, już teraz pojawiają się pytania o bezpieczeństwo zespołów, kierowców i kibiców.
Tegoroczny kalendarz mistrzostw świata ułożono inaczej niż w poprzednich latach. Bahrajn nie otwiera sezonu - tym razem to czwarta runda cyklu, a tydzień później zaplanowano wyjazd do Arabii Saudyjskiej. Sezon zainauguruje Grand Prix Australii w Melbourne, następnie kierowcy ścigać się będą w Chinach i Japonii.
Rzecznik F1 w rozmowie z "RacingNews365" podkreślił, że trzy najbliższe wyścigi nie odbywają się na Bliskim Wschodzie, istnieje więc szansa, że sytuacja w tamtym regionie nieco się uspokoi. "Jak zawsze uważnie monitorujemy każdą taką sytuację i ściśle współpracujemy z odpowiednimi władzami" - zaznaczył.
Poinformowano przy okazji o odwołaniu testów opon deszczowych Pirelli na torze w Bahrajnie. "Dwudniowe testy rozwojowe mieszanek na deszczową pogodę, zaplanowane na dziś i jutro na torze Bahrain International Circuit, zostały odwołane ze względów bezpieczeństwa w związku z rozwijającą się sytuacją międzynarodową. Wszyscy pracownicy Pirelli przebywający obecnie w Manamie są bezpieczni w swoich hotelach. Firma pracuje nad zapewnieniem im bezpieczeństwa i zorganizowaniem ich powrotu do Włoch i Wielkiej Brytanii tak szybko, jak to możliwe" - przekazano w komunikacie (cytat za PlanetF1).
To nie pierwszy raz, gdy królewska seria musi mierzyć się z napięciami w tym regionie. Podczas Grand Prix Arabii Saudyjskiej w 2022 roku pocisk uderzył w obiekt Aramco niedaleko toru w Dżuddzie w trakcie treningu. Po nocnym spotkaniu z kierowcami i zapewnieniach o zabezpieczeniu padoku wyścig ostatecznie odbył się. W ubiegłym roku irański atak rakietowy wymierzony w bazę lotniczą pod Dohą również nie storpedował listopadowego Grand Prix Kataru. Teraz jednak sytuacja znów jest dynamiczna, a przyszłość kwietniowego ścigania w Bahrajnie stoi pod znakiem zapytania.











