Reklama

Reklama

Minister transportu skrytykował Hamiltona

Minister transportu stanu Wiktoria Tim Pallas skrytykował rajd po Melbourne Lewisa Hamiltona prywatnym samochodem, który jego zdaniem stwarzał zagrożenie dla życia ludzi znajdujących się na ulicy. Brytyjskiego kierowcę Formuły 1 w piątek zatrzymała policja.

25-letni Hamilton, razem z jednym z pracowników teamu McLaren-Mercedes, wracał po treningach z toru Albert Park do hotelu i jadąc ulicą postanowił sprawdzić stan swoich hamulców, zatrzymując gwałtownie auto jadące z niedopuszczalną prędkością.

Reklama

Mistrza świata F1 z 2008 roku zatrzymał podczas tych manewrów patrol policji, a samochód - zgodnie z miejscowymi procedurami - zarekwirowano na 48 godzin. Ten incydent wywołał spore zamieszanie w lokalnych mediach i wzburzył opinię publiczną, bowiem w stanie Wiktoria prowadzona jest na szeroką skalę akcja edukacyjna skierowana do młodych kierowców. Na ulicach jest sporo plakatów, a telewizja emituje liczne spoty nakłaniające do bezpiecznej jazdy.

Głos w tej sprawie w poniedziałkowej audycji radiowej zabrał Pallas, który po zapoznaniu się z protokołem policyjnym potwierdził, że uliczny rajd Hamiltona spowodował niebezpieczne sytuacje, które mogły okazać się fatalne w skutkach. Na razie nie wiadomo, jakie będą dalsze losy tej sprawy i czy brytyjski kierowca będzie musiał stanąć przed sądem.

W niedzielę Hamilton wystartował w Grand Prix Australii i zajął szóste miejsce. Niewiele brakowało, by nie ukończył rywalizacji, bowiem na dwa okrążenia przed końcem w jego bolid uderzył Mark Webber. Australijczyk nie przewidział reakcji rywala po nieudanej próbie wyprzedzenia Hiszpana Fernando Alonso z Ferrari i nie zdążył na czas wyhamować.

Dowiedz się więcej na temat: transport | rajd | wiktoria | minister transportu | minister

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje