Reklama

Reklama

Max Verstappen wściekły po GP Arabii Saudyjskiej: To nie jest Formuła 1

Za nami pierwsze, historyczne Grand Prix Arabii Saudyjskiej Formuły 1. Show w Dżuddzie skradli Lewis Hamilton i Max Verstappen. Między kierowcami ponownie doszło do bardzo ostrej walki, co poskutkowało kontaktem w końcówce wyścigu oraz pięciosekundową karą dla Holendra. Po przekroczeniu linii mety reprezentant Red Bulla nie krył swojej frustracji.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej pod względem emocji zdecydowanie nie zawiodło. Pomimo wąskiej nitki toru i małej liczby wyprzedzeń, kibice otrzymali naprawdę mnóstwo zwrotów akcji. Niemal wszystkie dotyczyły pojedynku Maxa Verstappena i Lewisa Hamiltona, czyli duetu walczącego o tytuł mistrza świata. Między Holenderem a Brytyjczykiem iskrzyło praktycznie co każdą neutralizację. Z reguły winę za incydent ponosił pierwszy z nich, który nie miał zamiaru łatwo oddawać pozycji.

Do eskalacji napięcia doszło na 37. okrążeniu, kiedy to reprezentant Red Bulla zbyt ostro bronił się przed nacierającym na niego liderem Mercedesa. Efekt? Nakaz oddania pozycji pod groźbą pięciu sekund kary. Lider klasyfikacji generalnej nie chciał rzecz jasna utrudniać sytuacji, więc na tym samym kółku zdecydował się przepuścić rywala. Niestety jego intencji nie zrozumiał aktualny mistrz i zamiast przemknąć przed zwalniającego przeciwnika, wjechał prosto w tył jego samochodu, uszkadzając tym samym swoje przednie skrzydło.

Reklama

Max Verstappen wściekły na sędziów

Brak komunikacji spowodował nie lada zamieszanie, bowiem Max Verstappen wciąż utrzymał się na czele stawki, co zaprocentowało zapowiadaną wcześniej karą doliczenia pięciu sekund. Decyzji sędziów nie zmieniło nawet późniejsze oddanie pozycji Hamiltonowi. Po oficjalnym ogłoszeniu werdyktu Holender skupił się już w zasadzie na spokojnym dojechaniu do mety, z racji kończącego się kompletu pośrednich opon.

Kto zostanie najlepszym sportowcem 2021 roku? - GŁOSUJ TUTAJ!

Pomimo przyzwoitego drugiego miejsca, 24-latek w wywiadzie przeprowadzonym tuż po zakończeniu wyścigu nie zostawił suchej nitki na sędziach, którzy jego zdaniem po raz kolejny niepotrzebnie wtrącają się w sportową rywalizację. - To co wydarzyło się dzisiaj jest po prostu niewiarygodne. Ten sport to już bardziej wlepianie kar niż ściganie się. Dla mnie to nie jest Formuła 1 - oznajmił niezadowolony.

Zwycięstwo Lewisa Hamiltona w Arabii Saudyjskiej to nie koniec złych wieści dla lidera Red Bulla. Przed ostatnią rundą w Abu Zabi obaj kierowcy mają taką samą ilość "oczek", więc o tytule zadecyduje tylko i wyłącznie postawa w decydującym weekendzie sezonu. Co prawda rok temu na Yas Marina Circuit triumfował właśnie Max Verstappen, jednak w latach 2014-2019 obiekt ten należał do Mercedesa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL