Reklama

Reklama

Max Verstappen nie ma już wątpliwości. Te słowa zasmucą jego fanów

Max Verstappen po zaledwie trzech wyścigach obecnego sezonu Formuły 1 nie ma już wątpliwości, że sprawa obrony mistrzostwa wymknęła mu się z rąk. "Nie mam powodu, by w to obecnie wierzyć" - przyznał gorzko kierowca, cytowany przez motorsport.com.

Max Verstappen w ubiegłym sezonie F1 przyczynił się do jednego z najciekawszych finiszów w historii cyklu, dosłownie o włos wyprzedzając Lewisa Hamiltona - zarówno na torze, jak i w klasyfikacji generalnej. W bieżącej kampanii nie idzie już mu jednak tak świetnie, jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Na trzy przeprowadzone dotychczas wyścigi Holender zdołał ukończyć zaledwie jeden, w Arabii Saudyjskiej. Co prawda wygrał tę rywalizację, natomiast utrata punktów w Bahrajnie i Australii z powodu problemów dotyczących pompy paliwowej okazała się bolesna. Na tyle, że obecnie 24-latek otwartym wierszem przyznaje, że nie robi sobie już praktycznie żadnych nadziei na obronę tytułu.

Reklama

F1. Max Verstappen pesymistą. "Musimy być szybsi i niezawodni - a nie jesteśmy"

"Jesteśmy już bardzo daleko w mistrzostwach, tracimy jakieś 46 punktów, od teraz musielibyśmy być zawsze przed nimi" - stwierdził Verstappen odnosząc się do ekipy Ferrari i Charlesa Leclerca, obecnego lidera "generalki".

"Musielibyśmy być szybsi, a nie jesteśmy, musielibyśmy być niezawodni, a też nie jesteśmy. Jest więc wiele rzeczy, nad którymi należy popracować" - orzekł.

Zapytany o to, jak ocenia na ten moment swoje szanse na kolejny tytuł, stwierdził: "W ogóle o tym nie myślę. Obecnie nie ma powodów, żeby w to wierzyć" - podsumował ze smutkiem.

F1. Szef Red Bulla Christian Horner: Jeszcze się odbijemy

Nieco inne spojrzenie prezentuje Christian Horner, szef ekipy Red Bull Racing, który stara się odwrócić minorowe nastroje w swoim zespole.

"Za nami zaledwie 10 proc. mistrzostw, myślę więc, że pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Zachęcający jest fakt, że mamy podstawę w postaci szybkiego pojazdu" - mówił Horner, cytowany przez motorsport.com.

O Verstappenie powiedział z kolei: "Był oczywiście sfrustrowany po tym, jak wysiadł z bolidu, ale wie, że wszyscy siedzimy w tym razem jako zespół".

"Odbijemy się. Jestem pewien, że on sam wróci silniejszy na Imoli" - skwitował.

Grand Prix Emilii-Romanii, które odbędzie się na wspomnianym torze Imola, zaplanowane jest na 24 kwietnia. Potem współzawodnictwo przeniesie się na moment za ocean - a konkretnie do Miami.

Zobacz także: Kolejne kłopoty Nikity Mazepina! Zamrożono jego majątek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL