Reklama

Reklama

Lider Ferrari powstrzymany. Red Bull w końcu najszybszy

Trzy treningi, trzy pierwsze miejsca. Z takimi statystykami do popołudniowych kwalifikacji prawie przystępował już Charles Leclerc. Monakijczyk w ostatnich sekundach dzisiejszych zajęć został jednak strącony z czoła tabeli czasów przez Sergio Pereza, który zachwyca nas coraz bardziej wraz z każdą kolejną sesją. Transmisja wyścigu w niedzielę o 14:55 w Eleven Sports 1 i Polsat Box Go.

Sobotę z problemami rozpoczął Mercedes. Szef zespołu, Toto Wolff opuścił konferencję prasową i prawdopodobnie wpisze się do listy chorych tuż obok Lando Norrisa. Ponadto od strony sportowej niemiecka ekipa również nie wygląda najlepiej. Wróciły stare demony i po względnie udanym Grand Prix Hiszpanii, "Srebrne Strzały" znów niemiłosiernie podskakiwały w szybkich fragmentach toru, których na szczęście w Monako nie ma zbyt wiele.

W przeciwieństwie do piątkowych zajęć, kierowcy o wiele dłużej posiedzieli dziś w swoich boksach. Były to oczywiście dobre wieści dla tych, którzy zabrali się do pracy od razu po zapaleniu się zielonych świateł. Każdy z nich mógł bowiem wykręcić względnie szybkie okrążenie bez ugrzęźnięcia w korku, a ten w Monako ze względu na wąską nitkę toru bywa uciążliwy i przypomina zakopiankę w godzinach szczytu.

Reklama

To może się już nie powtórzyć

Na półmetku rywalizacji byliśmy świadkami nietypowej sytuacji, która w tym roku może się już więcej nie powtórzyć. Identyczny czas co do tysięcznej częsci sekundy udało się wykręcić Sergio Perezowi oraz Charlesowi Leclercowi. Fani mogli przekonać się wówczas jak w takich sytuacjach przydziela się pozycje. Wyżej chwilowo plasował się Meksykanin, ponieważ pokonał on okrążenie jako pierwszy. Dlaczego chwilowo? Ano dlatego, że do pracy zaczęli się brać inni przedstawiciele ścisłej czołówki. Sami zainteresowani też ekspresowo poprawili rezultaty.

Kwadrans przed pojawieniem się flagi w szachownicę rozpoczęliśmy wisienkę na torcie wszystkich trzech treningów, czyli symulację nadchodzących kwalifikacji. - Duży tłok na torze - zameldował od razu Lewis Hamilton, co było zresztą oczywiste jak dwa razy dwa. Nie minęło parę sekund, a na własnej skórze przekonał się o tym Max Verstappen. Mistrz świata trafił na wolno jadącą Alfę Romeo Guanyu Zhou i tym razem jego komunikat został całkowicie wypikany. Sporego zamieszania narobił też Carlos Sainz, który rozzłościł aż dwóch kierowców, w tym Sebastiana Vettela.

O ile w przypadku wyżej wspomnianych panów skończyło się na strachu, o tyle w bandę po swoim błędzie uderzył Lance Stroll. W zielonym samochodzie Astona Martina doszło do uszkodzenia przedniego skrzydła, ale sędziowie nawet nie musieli wywieszać żółtych flag. W międzyczasie najwięksi faworyci walczyli o pierwszą lokatę. Ostatecznie przypadła ona Sergio Perezowi, który rzutem na taśmę wyprzedził Charlesa Leclerca.

Początek kwalifikacji o godzinie 16:00. Transmisja w Eleven Sports 1 i Polsat Box Go.

Wyniki 3. treningu przed Grand Prix Monako:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL