Reklama

Reklama

Lewis Hamilton wsparł demonstrantów, pytając "który będzie następny?”

W ostatnich dniach głośnym tematem stał się problem rasizmu, który podsyciła tragiczna śmierć George’a Floyda. W trakcie niedzielnego protestu w Bristolu tłum obalił pomnik XVII-wiecznego handlarza niewolnikami. Zdarzeniu nie pozostał obojętny Lewis Hamilton. "Wszystkie posągi rasistów, którzy zarabiali na sprzedaży człowieka, powinny zostać zburzone" – wyznał sześciokrotny mistrz świata Formuły 1.

Świat sportu coraz chętniej solidaryzuje się z protestującymi. Na różne sposoby nie godzą się z problemem rasizmu, który wciąż jest ogromnym problemem na świecie. Punktem zapalnym była śmierć George’a Floyda, zamordowanego w Stanach Zjednoczonych przez policjanta.

Mniejszości rasowe mogą w ostatnich dniach liczyć na wsparcie sportowców reprezentujących różne dyscypliny sportu, które jasno komunikują głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych, że nie zgadzają się na niesprawiedliwości społeczne oraz wytykanie palcami drugiego człowieka.

Reklama

W niedzielę podczas protestu w Bristolu tłum obalił pomnik XVII-wiecznego handlarza niewolnikami. Swoje poparcie dla tego czynu wyraził Lewis Hamilton, który publikuje emocjonalne wpisy o rasizmie.

"Nasz kraj uhonorował człowieka, który sprzedawał afrykańskich niewolników! Wszystkie posągi rasistów, którzy zarabiali na sprzedaży człowieka, powinny zostać zburzone" - wyznał sześciokrotny mistrz świata Formuły 1.

Brytyjczyk dodał znak pięści i zapytał: "Który będzie następny?". Wyraźnie oburzony skierował słowa do władz Wielkiej Brytanii wezwanie, aby wprowadzić zmiany, na mocy których usunięte zostaną podobne symbole rasizmu, ale już w sposób pokojowy.

"Zastanawiałem się, dlaczego rok 2020 wydawał się od samego początku skazany na niepowodzenie. Zaczynam jednak wierzyć, że ten rok może być najważniejszym rokiem w naszym życiu, gdy wreszcie możemy zacząć zmieniać systemowy i społeczny ucisk mniejszości" - napisał na Instagramie 35-latek.

Zdaniem Hamiltona najważniejszą wartością jest równość. Zaznacza też, że USA nie są jedynym krajem, gdzie widoczne są przejawy poniżania drugiego człowieka ze względu na pochodzenie lub kolor skóry.

"Nadal zawodzimy jako ludzie, kiedy nie możemy stanąć w obronie tego, co słuszne" - dodał jeszcze słynny kierowca wyścigowy.

Poprzedni apel Hamiltona wywołał poruszenie w świecie Formuły 1. Swoje zdanie na ten temat wyrazili między innymi Charles Leclerc oraz Daniel Ricciardo. Ten ostatni również ostro zareagował, mówiąc, że rasizm jest toksyczny, wyrażając swój smutek na myśl o hańbiących zachowań społecznych.

AB



Dowiedz się więcej na temat: F1 | rasizm | Lewis Hamilton

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje