Lewis Hamilton: 25 wyścigów w sezonie? Dobrze, ale beze mnie

Lewis Hamilton ma jednoznaczne zdanie na temat zwiększania kalendarza Formuły 1. Koncern Liberty Media, który jest właścicielem tej serii wyścigowej, planuje rozszerzyć liczbę wyścigów z 21 do 25. Pięciokrotny mistrz świata zakomunikował, że jeśli te plany zostaną zrealizowane, to on nie zamierza się ścigać.

Temat kalendarza Formuły 1 to niekończąca się opowieść. Organizatorzy chcą ulepszać swój produkt i w związku z tym zastanawiają się, jak uatrakcyjnić listę obiektów, by zachęcić do oglądania wyścigów więcej kibiców. Kilka dni temu poinformowano o tym, że od 2020 roku najsłynniejsza seria wyścigowa świata pojedzie w Hanoi w Wietnamie. Liberty Media marzy się też inny uliczny wyścig w Miami. Te kierunki pokazują, że właściciel F1 chce skupić się na zachęcaniu miast w atrakcyjnych turystycznie lokalizacjach do organizacji Grand Prix.

Reklama

W sezonie 2018 ścigano się na 21 torach, zawody kończą się pod koniec listopada w Abu Zabi. W najbliższą niedzielę Grand Prix odbędzie się w Brazylii. W przyszłym roku zaplanowano taką samą liczbę startów, ale sezon będzie rozciągnięty aż do grudnia, co nie zdarzyło się od ponad 50 lat. Docelowo właściciel F1 chce, aby w przyszłości sezon składał się z 25 Grand Prix. Pięciokrotny mistrz świata w takiej Formule 1 uczestniczyć nie zamierza.

- Jeśli zrobi się 25 wyścigów, to najpewniej mnie tu nie będzie - powiedział Lewis Hamilton, mistrz świata z zespołu Mercedesa, który zapewnił sobie kolejny tytuł w poprzednich zawodach w Meksyku.

- Już czujemy w tym sezonie, jakbyśmy przejechali 25 wyścigów, więc nie sądzą, by większa liczba GP to dobra rzecz. Jestem osobą, która naprawdę lubi wyścigi, ale sezon jest długi, musimy naprawdę wiele poświęcić i utrzymywanie odpowiedniej koncentracji jest bardzo trudne - dodał.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Lewis Hamilton | mercedes gp

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje