Reklama

Reklama

Leclerc znów na czele. Ricciardo sobie nagrabił

Charles Leclerc kontynuuje dobrą passę na domowym torze w Monako. Lider Ferrari poszedł za ciosem i po udanym pierwszym treningu, w FP2 również wykręcił najlepszy rezultat. Koszmar przeżywa za to będący bez formy Daniel Ricciardo. Transmisja wyścigu w niedzielę od 14:55 w Eleven Sports 1 i Polsat Box Go.

Pomimo, że w piątkowe popołudnie oglądaliśmy jedynie nic nie znaczący trening, o odpowiednią jego oprawę zadbali sympatycy Ferrari, dzięki którym poczuliśmy się jakby za chwilę zaczynał się wyścig. Na jednej z trybun pojawiła się bowiem ogromna, czerwona sektorówka z logiem włoskiej stajni. Tifosi mają komu kibicować, bo o przerwanie złej serii w domowej rundzie walczy przecież Charles Leclerc, czyli najszybszy kierowca pierwszych dzisiejszych zajęć.

Kolejne "ciężary" Daniela Ricciardo

Niestety sielanka i piknikowa wręcz atmosfera zamieniła się w dramat. Dramat Daniela Ricciardo, który w tym roku zawodzi na całej linii. Tym razem poza słabą jazdą dopisał on do listy doszczętne rozbicie swojego McLarena. Cierpliwość do Australijczyka kończy się już nawet jego przełożonym. W tym tygodniu Zak Brown, dyrektor ekipy, wprost oznajmił, iż 32-latek nie spełnia oczekiwań. Dziś pierwszy komunikat, jaki po kraksie usłyszał zawodnik, to pytanie czy z samochodem wszystko ok. - Ważne, że ze mną w porządku - odburknął niezadowolony kierowca. No cóż, za dobrej atmosfery to tam nie ma.

Reklama

Daniel Ricciardo wisi też co nieco swoim kumplom z toru, bo przez jego błąd oni zamiast zbierać cenne dane potrzebne w dalszej części weekendu, spoglądali jedynie na monitory i oczekiwali na naprawę barier. Bardzo blisko wpisania się na listę pechowców był także Lewis Hamilton. Brytyjczyka w drugim sektorze uratował tylko i wyłącznie dobry refleks, ponieważ centymetry dzieliły go od uderzenia w bandę. Nieco mniej szczęścia miał Lando Norris. - Chyba o coś zahaczyłem - zameldował inżynierowi, po czym zjechał do bazy. Nie minęła minuta, a identyczny "wyczyn" powtórzył George Russell. Witamy w Monako!

Na Ferrari na razie nie ma mocnych

Nic sobie z tego nie robił jednak Max Verstappen, który momentami jeździł tak, jakby walczył o pole position. Mechanicy Red Bulla przez dobre kilka minut z nerwów musieli obgryzać paznokcie, lecz summa summarum bolid mistrza świata zakończył trening bez jakiejkolwiek ryski. Z drugiej strony ogromne ryzyko na nic się zdało, bo i tak Holendrowi daleko było do pierwszej dwójki z Ferrari. Po raz kolejny w bratobójczym pojedynku czerwonych bolidów nieznacznie lepszy okazał się Charles Leclerc.

Drugi trening zakończył intensywny dzień na ulicznym obiekcie w Monako. Do rywalizacji wracamy już jutro o godzinie 13:00. Transmisja FP3 w Eleven Sports 1 i Polsat Box Go.

Wyniki 2. treningu przed Grand Prix Monako:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL