Kłopoty lidera w Las Vegas. Doszło do rewanżu, to jeszcze nie koniec emocji
Max Verstappen wciąż nie powiedział ostatniego słowa w kończącym się powoli sezonie Formuły 1. Tym razem pewnym zwycięstwem Holendra zakończyła się prestiżowa runda w Las Vegas. Koszmarny start zaliczył Lando Norris, triumfator sobotnich kwalifikacji. A obecny mistrz świata nie omieszkał wykorzystać okazji, obejmując prowadzenie, następnie zaś nie dając większych szans pozostałym rywalom. Dzięki temu matematycznie wciąż pozostaje w grze o tytuł.

Podczas tegorocznego weekendu w Las Vegas z dnia na dzień robiło się coraz ciekawiej. Kibice bacznie spoglądali zwłaszcza na kwalifikacje, które odbyły się w deszczowych warunkach. Śliska nawierzchnia przyczyniła się do sporej liczby niespodzianek. Na ostatniej lokacie czasówkę ukończył chociażby Lewis Hamilton. Z przodu z kolei dopiero piąte miejsce zajął Oscar Piastri wciąż mający szanse na mistrzowski tytuł. Po pole position, pomimo problemów w końcówce, sięgnął Lando Norris. Brytyjczyk pokonał Maksa Verstappena o ponad 0,3 sekundy.
Holender udanie zrewanżował mu się jednak kilkadziesiąt godzin później. W niedzielę co prawda poprawiła się już aura, ale tor uliczny połączony z niską temperaturą gwarantował emocje od samego startu. Lider klasyfikacji generalnej nie popisał się, tracąc aż dwie lokaty. Po pokonaniu pierwszego zakrętu wyprzedzili go zarówno Max Verstappen, jak i George Russell. Oscar Piastri także nie najlepiej rozpoczął główną rywalizację, bo spadł przez chwilę poza TOP 5. Kosztem Isacka Hadjara z Racing Bulls. Potem do akcji jeszcze wkroczył Charles Leclerc. Australijczyk nie miał dziś łatwo.
Szalona pogoń Norrisa. Ale Verstappen nieosiągalny, walka o tytuł wciąż trwa
Nieco lepiej wiodło się Lando Norrisowi, który cały czas dzielnie trzymał się za prowadzącą dwójką i cierpliwie czekał na ewentualne szanse do tego, by zanotować awans. Mały prezent od losu dostał on od Mercedesa. Podobnie jak w kwalifikacjach, z problemami wspomagania kierownicy mierzył się George Russell. Pewnie po triumf zmierzał za to Max Verstappen. Holender nie popełniał większych błędów, ponadto dobrze dbał o opony, dzięki czemu pojawił się w alei serwisowej jako ostatni spośród faworytów. Stało się to dokładnie na półmetku wyścigu.
Obecny jeszcze mistrz świata triumfował, dzięki czemu matematycznie wciąż może wyprzedzić Lando Norrisa w generalce. W praktyce Brytyjczykowi niewiele już jednak brakuje do życiowego sukcesu. 26-latek podkręcił tempo w końcówce. I o ile łatwo poradził sobie z George'em Russellem, o tyle zabrakło tempa na zagrożenie Maksowi Verstappenowi.
AKTUALIZACJA: Tuż przed godziną 11:00 polskiego czasu zdyskwalifikowano obu kierowców McLarena za zbyt bardzo zużytą deskę. Więcej o tym piszemy TUTAJ.
Wyniki wyścigu o Grand Prix Las Vegas:














