Reklama

Reklama

Kierowcy boją się o swoje zdrowie. "Należy rozpocząć debatę"

Tegoroczna rewolucja techniczna w Formule 1 zachwyciła fanów z całego świata i sprawiła, że na torze wreszcie dzieją się ciekawe rzeczy. Z nowych samochodów aż tak bardzo nie są jednak zadowoleni główni bohaterzy zmagań. - Czy kierowcy powinni ryzykować swoim zdrowiem kontynuując karierę, w bolidach opartych na aktualnej filozofii? – pyta się Carlos Sainz, reprezentant Ferrari.

Na sezon 2022 sympatycy królowej sportów motorowych czekali długie lata. W tym roku wreszcie zadebiutowały nowe bolidy. Celem wielkich zmian było rzecz jasna uatrakcyjnienie zmagań. Zespoły musiały bowiem zbudować samochody od zera, w dodatku z nałożonymi odgórnie limitami budżetowymi.

Carlos Sainz zwrócił uwagę na ważny problem

Już teraz można powiedzieć, że wielkie plany włodarzy Formuły 1 w pewnym stopniu zdały egzamin. Praktycznie każdy wyścig rozstrzyga się w samej końcówce, a ponadto zapunktować potrafiły chociażby takie ekipy jak Williams czy Haas. Do ideału wciąż jednak trochę brakuje. Zawodnicy od marca skarżą się na wyniszczające wręcz warunki w kokpicie.

Reklama

- Myślę, że czeka nas duże wyzwanie. Już krawężniki w Miami były bardzo agresywne dla tych maszyn. W Imoli też mieliśmy kilka wybojów, które mocno odczuwaliśmy na swoim ciele. Musimy pomyśleć o tym, czy kierowcy powinni tak ryzykować swoim zdrowiem kontynuując karierę w Formule 1, w bolidach opartych na aktualnej filozofii? Należy rozpocząć debatę w tym kontekście - zaapelował Carlos Sainz na łamach Motorsport.com.

W Monako będzie jeszcze gorzej?

Zdaniem Hiszpana im szybciej dojdzie do jakichkolwiek zmian, tym lepiej. - Nie potrzebuję opinii ekspertów. Ja już to czuję i wiem, że kolejne dziesięć takich lat, jak obecny sezon, będzie bardzo ciężkie. Jest potrzeba pracy nad ruchliwością i elastycznością. Zamierzam sporo zainwestować w swoje zdrowie i ogólną kondycję organizmu - dodał.

Co gorsza, podskakiwanie bolidów na prostych czy ich wrażliwość na krawężniki to nie jedyny problem zawodników. Najszybsza dwudziestka świata od tego roku narzeka też na nieco mniejszą widoczność. O ile nie przeszkadza ona tak bardzo na klasycznych torach, o tyle pierwsze problemy mogą pojawić się przy okazji rundy w Monako, która już za nieco ponad tydzień.

- Zadaję filozoficzne pytanie F1 i wszystkim innym, aby zastanowili się, jak dużą cenę kierowcy muszą płacić swoim zdrowiem za karierę w tym sporcie. Tak, Monako będzie trudne, ale ja myślę bardziej długoterminowo - zakończył Carlos Sainz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL