Po kilku tygodniach przerwy kierowcy Formuły 1 powracają do rywalizacji. Już w najbliższą niedzielę walczyć oni będą o kolejne cenne punkty podczas wyścigu o Grand Prix Holandii. Zanim jednak zmagania na torze Zandvoort na dobre się rozpoczną, świat motorsportu na moment wstrzymał dech w piersiach. W czwartkowy poranek Red Bull opublikował bowiem oficjalny komunikat, w którym poznaliśmy odpowiedź na pytanie, które dręczyło fanów i dziennikarzy już od jakiegoś czasu - co dalej z karierą czterokrotnego mistrza świata, Maxa Verstappena?
Jeszcze przed rozpoczęciem weekendu Formuły 1 na torze Zandvoort w Holandii Red Bull ogłosił przedłużenie współpracy z Maxem Verstappenem do 2030 roku. "Jestem naprawdę zadowolony z przedłużenia kontraktu. (...) Zawsze to powtarzałem: zespół jest dla mnie jak druga rodzina i czuję się w nim jak w domu. Przyszedłem do zespołu z nadzieją na wygrywanie wyścigów. To, co razem osiągnęliśmy, jest po prostu cudowne, przeżyliśmy wiele niesamowitych chwil i zdobyliśmy cztery tytuły mistrza świata. Kontynuowanie tej podróży z tym samym zespołem, z którym byłem przez całą karierę, jest naprawdę wyjątkowe i zawsze tego pragnąłem" - skomentował 28-latek (cytat za F1).
Amerykanie zaskoczyli świat. Polak szefem zespołu F1. To jego pierwsze zadanie
Koniec niepewności ws. dalszej kariery Maxa Verstappena. Nie będzie transferu do Mercedesa
O przyszłości Maxa Verstappena media i kibice spekulowali już od jakiegoś czasu. Holender wielokrotnie wyrażał głośno swoje niezadowolenie z bolidu austriackiej ekipy, sam kilka razy zasugerował nawet, że rozmyśla nad zakończeniem kariery w "królowej motorsportu".
Oliwy do ognia dolało odkrycie sekretnych zapisków w kontrakcie 28-latka z Red Bullem, które umożliwiały kierowcy wcześniejsze rozwiązanie umowy w przypadku słabych wyników "Czerwonych Byków" w wyścigach. Wówczas eksperci głośno zaczęli zastanawiać się, czy Holender nie skorzysta z tej klauzuli i w trakcie wakacyjnej przerwy nie zacznie rozglądać się za nowym pracodawcom.
W medialnych spekulacjach powtarzała się ekipa Mercedesa, z czasem jednak stało się jasne, że Toto Wolff na ten moment raczej nie zamierza rezygnować z żadnego ze swoich kierowców - Kimi Antonelli i George Russell walczą bowiem obecnie o tytuł mistrza świata.
Mówi o Grand Prix Polski w Formule 1. Co musiałoby się stać? Oto warunki












