Reklama

Reklama

Jean Todt o filmie "Schumacher": Miałem łzy w oczach

Film dokumentalny "Schumacher", który opowiada o życiu siedmiokrotnego mistrza świata Formuły 1, można od środy oglądać na platformie Netflix. Obraz już wywołał poruszenie wśród fanów królowej sportów motorowych. "Miałem łzy w oczach" - tak skomentował dokument szef Międzynarodowej Federacji Samochodowej i przyjaciel "Schumiego" Jean Todt.

Film pokazuje życie jednego z najlepszych kierowców w historii F1 oraz opowiada o tym, co działo się tuż przed i po wypadku narciarskim. 29 grudnia 2013 roku we francuskich Alpach Schumacher upadł i uderzył głową o kamień. Mimo, że "Schumi" miał kask obrażenia okazały się tak poważne, że jego stan lekarze ze szpitala w Grenoble określili jako krytyczny. Schumacher przeszedł dwie operacje, które uratowały mu życie. Przez prawie pół roku był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Niemiecki kierowca do dziś walczy o powrót do zdrowia. Stan zdrowia "Schumiego" jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Rodzina sportowca dba, żeby żadne informacje na ten temat nie wyciekły do mediów.

Reklama

"Schumacher" jest jedynym filmem dokumentalnym zaakceptowanym przez najbliższych mistrza świata F1. Widzowie mogą zobaczyć materiały archiwalne, z których część nie była jeszcze publikowana. W dokumencie znajdują się ekskluzywne wywiady z najbliższym otoczeniem Schumachera: żoną Corinną, dziećmi - Mickiem i Giną, a także rodzeństwem. Nie brakuje też wypowiedzi sław F1: Flavio Briatore, Jeana Todta, Rossa Browna czy Bernie Ecclestone'a.

Najnowsze informacje z ME w siatkówce mężczyzn - Sprawdź!

"To film pełen emocji, ponieważ wiąże się z losem Michaela i jego karierą mistrza świata. Wypadek wywrócił jego życie do góry nogami" - powiedział Todt w "L'Equipe", który obecnie jest przewodniczącym FIA, a przedtem był szefem Ferrari, z którym Schumacher wywalczył pięć tytułów mistrza świata. Todt do dziś pozostaje w bliskim kontakcie z rodziną "Schumiego".

"Wypowiedzi rodziny są szczególnie poruszające. To niesamowite, jak wyrażają swoje uczucia z taką czułością i miłością. Miałem łzy w oczach" - podkreślił 75-letni Francuz.

RK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje