Partner merytoryczny: Eleven Sports

Iskrzy w padoku F1. Gwiazdor nie gryzł się w język. Obraził rywala

Niedzielny wyścig Formuły 1 o Grand Prix Chin obfitował w wiele zwrotów akcji. Pod koniec pierwszej neutralizacji doszło do absurdalnego incydentu z udziałem Lance’a Strolla. Kanadyjczyk zagapił się i wjechał prosto w tył bolidu Daniela Ricciardo, a następnie obwinił rywala o całą sytuację. Słowa kierowcy Astona Martina dotarły do Australijczyka. Ten nie zostawił na nim suchej nitki. – Już powoli zaczynałem się uspokajać, aż naglę słyszałem coś takiego. Krew się we mnie gotuje – odparł zdenerwowany zawodnik Racing Bulls. Później jeszcze bardziej dostało się Strollowi.

Daniel Ricciardo/DPPI / DPPI / DPPI via AFP/AFP

Europejscy kibice Formuły 1 w końcu mają za sobą najgorszą dla nich część sezonu 2024. Po wyścigach w Australii, Japonii oraz Chinach nie będą musieli wstawać tak wcześnie, by zobaczyć w akcji ulubionych kierowców. We wspomnianych trzech rundach nie brakowało emocji. Zwłaszcza na obiekcie pod Szanghajem obserwatorzy byli chociażby świadkami aż dwóch neutralizacji. Podczas pierwszej z nich potężny błąd popełnił Lance Stroll. Kanadyjczyk nie zdołał wyhamować przed zwalniającym Danielem Ricciardo i uderzył prosto w tył bolidu przeciwnika.

Zaledwie kilka sekund po incydencie zespołowy partner Fernando Alonso zszokował jeszcze bardziej. - Ten idiota po prostu wcisnął hamulec - powiedział przez radio, zwalając winę na Daniela Ricciardo. Australijczyk był wściekły. Uciekły mu bowiem pierwsze punkty w sezonie 2024, bo mocno uszkodzony bolid nie nadawał się do skutecznej jazdy i zespół wycofał samochód zaledwie dziesięć minut później. Po tym jak 34-latek się uspokoił i doszedł do siebie, ktoś pokazał mu wspomnianą wyżej wypowiedź Strolla. I się zaczęło. Zawodnik Racing Bulls w pierwszym oficjalnym wywiadzie nie zostawił na rywalu suchej nitki. Jego wypowiedzi przytoczył serwis the-race.net.com.

Daniel Ricciardo wściekły na Lance’a Strolla. „Najwyraźniej jestem idiotą”

- Najwyraźniej jestem idiotą i to była moja wina - rozpoczął ironicznie. - Aż krew się we mnie gotuje. To działo się przecież za samochodem bezpieczeństwa. Jedyną rzeczą, jaką musisz wtedy robić, jest spoglądanie na bolid przed tobą. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak lider wznowi wyścig, bo przed linią kontrolną może on zrobić dosłownie wszystko. Hamuję się jak tylko mogę, by nie powiedzieć zbyt wiele mocnych słów, ale po prostu j***ć tego gościa. Zaznaczam, że wciąż jestem miły - dodał.

Daniel Ricciardo wyraził nadzieję, że Lance Stroll na spokojnie raz jeszcze obejrzy powtórki i sprostuje swoje słowa wypowiedziane podczas wyścigu. - Jeśli tego nie zrobi, to ja już mu nie jestem w stanie pomóc. Nikt nie będzie w stanie mu pomóc - odparł. 34-latek zapewnił też, iż nie może doczekać się kolejnych słów Kanadyjczyka i z chęcią dowie się, co ma do powiedzenia.

Lance Stroll tłumaczy się po obejrzeniu powtórek. „Daniel nie zawinił”

Kierowca Astona Martina spełnił życzenie Ricciardo i rzeczywiście rzucił okiem na nagrania z incydentu. Trochę zmienił on swoją narrację, ale nadal nie widzi winy w sobie. Twierdzi, że to splot niekorzystnych zdarzeń doprowadził do kolizji. - Daniel nie zawinił. Każdy przede mną naciskał na hamulce. Nie sądzę, że nacisnął on na pedał bardziej niż inni. Zadziałał efekt domina - powiedział Stroll.

Kanadyjczykowi za całą sytuację doliczono dziesięć sekund do końcowego wyniku. Ponadto na jego konto dodano dwa punkty karne. Po uzbieraniu dwunastu "oczek" zawodnika czeka przymusowy odpoczynek w najbliższym wyścigu. Kanadyjczyk ma jak dotąd siedem takich punktów.

Daniel Ricciardo także otrzymał karę, tylko za coś zupełnie innego. Sędziowie podczas neutralizacji zauważyli, że Australijczyk wyprzedzał przeciwników, co jest surowo zabronione. Za to na początku maja w Miami 34-latek zostanie cofnięty o trzy pola na starcie głównego wyścigu.

Daniel Ricciardo/F1 Grand Prix of The Netherlands - Previews/Voetbal International/East News
Daniel Ricciardo/JOHN THYS/AFP
Daniel Ricciardo/AFP
INTERIA.PL

Zobacz także

Sportowym okiem