Hamilton już prowadził, potem nagły atak Niemców. Historyczny triumf "złotego dziecka", w tle dramat mistrza świata
15 marca kibice Formuły 1 byli świadkami nie lada widowiska. To właśnie tego dnia odbyło się bowiem Grand Prix Chin. Wyścig ten rozpoczął się od kilku niespodziewanych informacji. Już na starcie dowiedzieliśmy się bowiem o wycofaniu aż 4 bolidów, w tym obydwu maszyn zeszłorocznych dominatorów sezonu - McLarena. Sam wyścig również obfitował w szereg nieoczywistych wydarzeń. Triumfatorem azjatyckiej rywalizacji został Andrea Kimi Antonelli, dla którego było to premierowe zwycięstwo w wyścigu F1.

Tegoroczny sezon Formuły 1 rozpoczął się od Grand Prix Australii. W premierowej rywalizacji zwyciężył George Russell (Mercedes), natomiast za jego plecami ulokowali się Andrea Kimi Antonelli (Mercedes), Charles Leclerc (Ferrari).
Raptem tydzień później rywalizacja przeniosła się do Chin. Tam również czekały nas ogromne emocje oraz spora ilość niespodziewanych zwrotów akcji. Jednym z nich było wywalczenie pole position w niedzielnym wyścigu przez wspomnianego wcześniej Antonell'ego. Stał się on tym samym najmłodszym zawodnikiem w historii całej F1, który zwyciężył "czasówkę".
Koszmar McLarenów i pokaz mocy Mercedesa. Szalony wyścig w Chinach
Już na samym starcie otrzymaliśmy informację o wycofaniu z wyścigu aż 4 bolidów. Wśród nich znalazły się między innymi obydwa samochody spod szyldu McLarena, które nie mogły wziąć udziału w chińskiej rywalizacji z powodu usterek technicznych. Poza Lando Norrisem i Oscarem Piastrim z wyścigu wycofani zostali również Gabriel Bortoleto (Audi) oraz Alexander Albon (Williams).
Kłopoty w pierwszym okrążeniu miał także Isack Hadjar, który po niekontrolowanym obróceniu się musiał zjechać do alei serwisowej. Nie był to koniec problemów na chińskim torze, bowiem przy okazji 10. okrążenia Lance Stroll nieoczekiwanie znalazł się na poboczu. Jego bolid również doznał usterki technicznej, co zmusiło Kanadyjczyka do zakończenia swojego udziału w niedzielnym wyścigu. W późniejszej części rywalizacji taki sam los spotkał także Fernando Alonso.
Nie dla każdego zmagania w Grand Prix Chin były jednak pasmem niepowodzeń. Wyścig ten całkiem nieźle zaczęli między innymi zawodnicy Ferrari, którzy po premierowym okrążeniu byli na dwóch czołowych lokatach. Nie trzeba było jednak długo czekać na poważną odpowiedź Antonellego. 19-latek wyszedł na prowadzenie już przy okazji 2. okrążenia, spychając Lewisa Hamiltona oraz Charlesa Leclerca na pozycje 2. i 3. Podium w tym kształcie utrzymywało się przez większą część wyścigu, choć bardzo blisko czołówki znajdował się drugi kierowca Mercedesa - George Russell.
Nie był to zdecydowanie dzień Maxa Verstappena, który bardzo długo lokował się na pograniczu pierwszej i drugiej dziesiątki. Na finiszu zmagań postanowił on przedwcześnie zakończyć swój udział w wyścigu.
W okolicy 30. okrążenia polujący na czołówkę Russell wreszcie dopiął swego. Udało mu się wyprzedzić oba bolidy Ferrari, co ulokowało go za plecami kolegi z drużyny. Strata do rozpędzonego 19-latka była jednak coraz większa. Do samego końca byliśmy świadkami zaciętej walki o 3. miejsce, toczącej się pomiędzy Hamiltonem a Leclerciem. Ostatecznie na najniższym stopniu podium uplasował się brytyjski kierowca Ferrari. Zwycięzcą rywalizacji został Kimi Antonelli, dla którego był to pierwszy w karierze triumf w wyścigu F1. Podium uzupełnił George Russell, który do swojego kolegi z drużyny tracił ponad 5 sekund.













