Reklama

Reklama

Grzegorz Gac: Kobiety w towarzystwie Formuły 1

W Series – jedyna funkcjonująca obecnie seria wyścigowa dla kobiet powstała rok temu. W jej powstanie zaangażowali się między innymi kierowcy Formuły 1, a także osoby ściśle z nią związane - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.

Jednym z największych entuzjastów nowej idei był Matt Bishop, w przeszłości rzecznik prasowy zespołu McLarena. Kolejne wielkie nazwisko to David Coulthard, dawniej kierowca zespołu z Woking, a także słynny konstruktor Red Bulla Adrian Newey. Żeńska Formuła 3, podobnie jak działająca w latach 1999-2000 Women’s Global GT Series, wyłania uczestniczki na podstawie nadesłanych do organizatora zgłoszeń, a następnie w oparciu o wyniki przeprowadzonych testów.

W pierwszym sezonie W Series mieliśmy reprezentantkę naszego kraju, ale w roku 2020 nie zobaczymy na polach startowych Gosi Rdest. Sukcesem serii jest na pewno fakt, że jej mistrzyni Jamie Chadwick już drugi rok będzie kierowcą rozwojowym zespołu Williams w Formule 1. Teraz do swojego CV seria dopisuje kolejne osiągnięcie.

Reklama

W Series będzie towarzyszyć wyścigowi o Grand Prix Stanów Zjednoczonych Formuły 1, a także podczas Grand Prix Meksyku. W zaledwie drugim roku swojej historii W Series wyjedzie poza Europę i w dodatku zrealizuje swój cel związania się w Formułą 1. Do tej pory wszystkie rundy odbyły się jako wyścigi towarzyszące zawodom serii DTM, z którą W Series nadal będzie współpracować w sezonie 2020. Kalendarz powiększy się z sześciu do ośmiu rund.

Czy kobiety mają szansę zaistnieć w Formule 1? Historia królowej sportów motorowych zna kilka takich przypadków, ale tylko pięć pań zdołało wystartować w wyścigach. W ostatnich latach próbowała swoich sił między innymi Susie Wolff - żona szefa działu sportu Mercedesa. Uczestnictwo w treningach Formuły 1 w zespole Williamsa oraz praca dla tej ekipy w roli kierowcy testowego było wszystkim, na co mogła liczyć. Spore nadzieje wiązano niedawno z Tatianą Calderon, która miała okazję zasiąść za sterami samochodu Formuły 1 zespołu Alfa Romeo. Po kolejnym sezonie w Formule 3 i miernych wynikach, Kolumbijka spróbuje w nadchodzącym sezonie swoich sił w japońskiej Super Formule.

Teraz największe szanse na pokazanie się w Formule 1 ma Jamie Chadwick, mistrzyni W Series. Brytyjka otrzymała za swój triumf pół miliona dolarów do wykorzystania na dalszy rozwój swojej kariery. Chadwick ma już na swoim koncie liczne osiągnięcia. Do największych należy tytuł w brytyjskich Mistrzostwach GT oraz zwycięstwo w słynnym wyścigu 24h Nürburgring.

W Series to w dużej mierze efekt działań Komisji Kobiet FIA, na czele której stoi legendarna Michele Mouton. Ważne jest, że temat kobiet w wyścigach samochodów jednomiejscowych powrócił do publicznej dyskusji, a niekonwencjonalny format budowania stawki i znaczące nagrody finansowe zwróciły uwagę na inne problemy obecne w sporcie motorowym, gdzie talent bez poparcia znaczącego budżetu niezwykle rzadko może się przebić. Kobieca seria może wkrótce stać się istotnym elementem wyścigowej "drabinki" z prawdziwego zdarzenia - podobnej do tej, która działa skutecznie od lat w Stanach Zjednoczonych, gdzie zwycięzców nagradza się pełnym sezonem w wyższej kategorii, aż do IndyCar.

Warto także zwrócić uwagę na to, jak zmieniło się postrzeganie kobiet w wyścigach w ostatnich latach. Coraz częściej widać panie przy pracy w garażach czy przy pit wall. Jedną z pionierek w tej dziedzinie była Leena Gade, która trzykrotnie wygrała wyścig 24h Le Mans jako inżynier wyścigowy w zespole Audi, a teraz jest przewodniczącą komisji wyścigów GT FIA. Przetarła szlak dla kolejnej generacji inżynierów, strategów i mechaników. Wspomniana już Susie Wolff jest szefem zespołu Venturi w Formule E. Monisha Kaltenborn była przez w latach 2012 - 2017 szefową zespołu Sauber w Formule 1, zanim jeszcze Claire Williams przejęła po ojcu zarządzanie zespołem Williams. Takich przykładów jest znacznie więcej. Panie coraz odważniej poczynają sobie w sportach motorowych. I bardzo dobrze.

Grzegorz Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama