Reklama

Reklama

​Formuła 1 - w niedzielę pierwsza z dwóch rund na Silverstone

W niedzielę na torze Silverstone odbędzie się wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii, będący czwartą rundą mistrzostw świata Formuły 1. Tydzień później w tym samym miejscu kierowcy ścigać się będą jeszcze raz, tym razem z okazji 70. rocznicy pierwszego sezonu.

Z powodu pandemii koronawirusa na trybuny nie zostaną wpuszczeni kibice. Według lidera klasyfikacji generalnej i obrońcy tytułu Lewisa Hamiltona z Mercedesa, to czyni tegoroczną GP Wielkiej Brytanii szalenie dziwną.

Reklama

- Brytyjska GP jest najlepsza właśnie ze względu na fanów. Pojawiają się ich tysiące i tworzą widowisko. Atmosfera na wyścigach w tym sezonie jest kompletnie inna i wciąż nie mogę się do niej przyzwyczaić - powiedział reprezentant gospodarzy, który na Silverstone zwyciężył sześć razy i jest pod tym względem rekordzistą.

W ubiegłym roku na tym torze niedzielny wyścig oglądało ok. 140 tysięcy osób. Teraz z powodu COVID-19 władze zamykają drogi dojazdowe i stawiają barierki, które mają zatrzymać każdego kibica chcącego naruszyć normy sanitarne i wtargnąć na teren obiektu.

"Pragnę podziękować wszystkim naszym fanom, którzy tak bardzo nas wspierają w tym czasie, i zapewnić ich, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc Formule 1 i stworzyć show tego lata" - powiedział dyrektor toru Stuart Pringle, cytowany przez BBC.

W tym sezonie zdarzyło się już, że na tym samym obiekcie odbyły się tydzień po tygodniu dwa wyścigi. Na inaugurację 5 lipca rywalizowano o GP Austrii, a 12 lipca - o GP Styrii. Obie te imprezy odbyły się w Spielbergu. Z kolei 19 lipca rozegrano trzecią rundę - GP Węgier.

Dwa z tych wyścigów wygrał Hamilton, który prowadzi w klasyfikacji generalnej z 63 punktami. Jedynym, który dotrzymuje mu kroku, jest jego kolega z Mercedesa Fin Valtteri Bottas - zgromadził 58. Trzeci Holender Max Verstappen z Red Bulla ma tylko 33 pkt.

"Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej pary kierowców. Ich dynamika i relacje są odpowiednie, a to bardzo ważne. Gdyby w zespole było dwóch egocentryków, trudno byłoby o tytuł mistrza świata (konstruktorów - PAP)" - powiedział szef Mercedesa Toto Wolff w wywiadzie dla magazynu "Auto, Motor und Sport".

Bottas przedłużył już kontrakt na przyszły rok, ale Hamilton jeszcze takiego podpisu nie złożył. Wolff uspokaja, że z takimi decyzjami nie należy się przesadnie spieszyć.

"Obaj kierowcy mają szacunek do teamu i zdają sobie sprawę, jaki mają wpływ na nastrój zespołu. Dlatego ta dwójka jest dla nas najlepszym rozwiązaniem" - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje