Reklama

Reklama

Formuła 1. Sezon zostanie wydłużony poza rok 2020?

Kibice sportu motorowego na całym świecie usychają z tęsknoty za wyścigami. Mijają kolejne tygodnie, a dobrych wiadomości nadal brak. Do niedawna żyliśmy nadzieją, że sezon Formuły 1 rozpocznie Grand Prix Kanady planowane na 14 czerwca. Niestety, przedświąteczny tydzień przyniósł informację o zmianie terminu. Jak ta decyzja wpłynie na kalendarz? - analizuje ekspert Interii Grzegorz Gac.

Widać wyraźnie, że promotor za wszelką cenę chce ratować sezon. Coraz częściej mówi się o wydłużeniu go poza rok 2020. Nie można zatem wykluczyć, że ostatnie wyścigi będziemy oglądać w pierwsze weekendy przyszłego roku.

Reklama

Z całą pewnością kalendarz będzie liczył mniej wyścigów, niż w oryginalnej wersji. Na pewno zabraknie Grand Prix Monaco. Mało prawdopodobne są wyścigi w Melbourne i w Baku. W Montrealu można się ścigać, ze względu na pogodę, najwyżej do połowy października.

Punkt widzenia zależny od punktu siedzenia Berniego

Codziennie zabierają głos w kwestii kalendarza różne postaci świata wyścigów. Odezwał się nawet Bernie Ecclestone. Były "supremo" Formuły 1 stwierdził, że tegoroczny sezon powinien zostać odwołany. Ciekawe, czy byłby tego samego zdania, gdyby parę lat temu nie sprzedał interesu. Już widzę, jak odwołuje kolejne wyścigi i godzi się ze stratą ogromnych pieniędzy.

Kilka dni temu homologację Grade 1 dla Formuły 1 otrzymał dość niespodziewanie zbudowany 12 lat temu tor Autodromo do Algarve na południu Portugalii. Czy może to oznaczać powrót do kalendarza wyścigu w tym kraju? Sama homologacja to za mało. Grand Prix Portugalii ma bogate tradycje, ale odbyło się po raz ostatni w 1996 roku na torze Estoril, niedaleko Lizbony, który także wyraził gotowość przyjęcia wyścigu. Tradycja to jedno, a możliwości - zwłaszcza finansowe i logistyczne - zorganizowania wyścigu Formuły 1 w ciągu kilku miesięcy, to zupełnie inna historia. Warto jednak pamiętać, że Portugalia jest dotknięta wirusem w znacznie mniejszym stopniu niż sąsiadująca z nią Hiszpania.

Pojawiające się pomysły ze ściganiem na jednym torze w różnych kierunkach raczej można włożyć między bajki. Tor wyścigowy to nie odcinek specjalny i ma homologację na ściganie w jedną stronę. Bardziej prawdopodobne jest używanie różnych konfiguracji toru.

Wyścigi bez kibiców lepsze niż brak wyścigów

Jeszcze bardziej możliwe, niż kilka tygodni temu są wyścigi (niektóre) bez publiczności i być może podwójne rundy, które w wielu seriach wyścigowych są regułą. "Wyścigi za zamkniętymi drzwiami? To nie jest dobre rozwiązanie, ale lepsze niż brak wyścigów" - mówi Ross Brawn, dyrektor sportowy Formuły 1 i trudno się z nim nie zgodzić.

Przyjmuje się obecnie, że sezon rozpocznie się 28 czerwca we Francji, a następnie czekają nas wyścigi w Austrii i w Wielkiej Brytanii. Austria jest pierwszym krajem europejskim, w którym sytuacja się poprawia i który właśnie zdecydował się na rozpoczęcie znoszenia ograniczeń, ale zarówno Francja, jak i Wielka Brytania, gdzie swoje siedziby ma siedem z dziesięciu zespołów należą do państw najbardziej dotkniętych pandemią. Decyzja o odwołaniu lub zmianie terminów wyścigu na torach Paul Ricard i Silverstone to zapewne kwestia czasu.

Formuła 1 w wersji mini?

Jeżeli więc uda się rozpocząć ściganie na początku lipca w Austrii, a wcześniej ułożyć kalendarz na kolejne miesiące, plan promotora ma szanse powodzenia. Niewiadomych jest jednak nadal bardzo wiele. Tak wiele, że nawet gdy poznamy kalendarz, niemal na pewno nie będzie on ostateczny. W zależności od rozwoju sytuacji będą do niego wprowadzane korekty. Chociaż niektórzy w to wątpią, kalendarz liczący 15-18 wyścigów, jak zapowiadał niedawno Chase Carey jest nadal możliwy. Gdyby walka z pandemią przedłużała się, mówi się już także o wersji mini - początek sezonu w październiku i minimum osiem wyścigów, aby zgodnie z przepisami FIA można było przyznać tytuły mistrzowskie..

Rozsądnym rozwiązaniem byłoby podzielenie kalendarza na dwie części: europejską i zamorską, podobnie jak jest to regułą w innych seriach wyścigowych. Pozwoliłoby to zaoszczędzić sporo czasu i pieniędzy. Czas pokaże, czy promotor zdecyduje się na to rozwiązanie.

W ciągu najbliższych kilku tygodni z totalnego chaosu zacznie wyłaniać się zarys kalendarza sezonu 2020. Na razie jednak musimy uzbroić się w cierpliwość.

Ale kalendarz to tylko jedno z pytań związanych z przyszłością sezonu 2020 i kolejnych. Niemniej istotne pytanie brzmi - które zespoły przetrwają zawieruchę. Coraz częściej mówi się, że nie wszystkie. To jednak temat na osobne rozważania.

Grzegorz Gac

 

Dowiedz się więcej na temat: Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje