Reklama

Reklama

Formuła 1. Sebastian Vettel apeluje po tragicznej śmierci Anthoine'a Huberta

Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 Sebastian Vettel apeluje po tragicznej śmierci Anthoine'a Huberta o dalsze prace nad podniesieniem bezpieczeństwa kierowców podczas wyścigów nawet, jeśli miałoby to sprawić, że rywalizacja stałaby się nudniejsza.

Francuski kierowca zginął w wyniku obrażeń, jakie odniósł w wypadku na torze w Spa podczas ostatniego wyścigu Formuły 2. W minioną sobotę, 31 sierpnia, 22-latek wpadł w bandę, a chwilę później w jego samochód wpadł bolid Ekwadorczyka Juana Manuela Correi. Uderzenie było tak potężne, że auto Huberta rozpadło się na dwie części.

Reklama

- Ostatnie lata, w których odeszli Jules (Bianchi; zmarł w wyniku wypadku podczas Grand Prix Japonii w 2014 roku - red.) i teraz Anthoine, to sygnał ostrzegawczy. To pokazuje, że jest jeszcze sporo do zrobienia nawet, jeśli niektórzy będą uważać, że wyścigi będą zbyt bezpieczne i nudne - powiedział Niemiec.

Vettel jednoznacznie odciął się od wizji sportów motorowych, w których kierowca jest niczym gladiator, regularnie stający oko w oko ze śmiercią. Zaapelował o dalsze prace nad zapewnieniem większego bezpieczeństwa kierowcom.

- Wciąż mamy wiele do zrobienia i musimy to poprawić, bo ja raczej wolałbym nudniejsze mistrzostwa Formuły 1 - dodał.

Niemiecki gwiazdor F1 przyznał, że uwielbia ścigać się na tradycyjnych torach, jak w Spa czy na Monzy, gdzie osiąga się wielkie prędkości, ale: - Z pewnością po tym, co się wydarzyło, trzeba się dokładnie przyjrzeć i wyjaśnić, do czego doszło, zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski.

MZ

Dowiedz się więcej na temat: Anthoine Hubert | sebastian vettel | Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje