Reklama

Reklama

Formuła 1. Robert Kubica skomentował treningi w Baku, a Russell zrelacjonował wypadek

Nie było żadnych przesłanek, by oczekiwać przełomu w tempie jazdy Roberta Kubicy, toteż wyniki piątkowych treningów nie pozostawiają złudzeń. Williams nieprzerwanie jest najsłabszym zespołem w stawce, a strata Roberta Kubicy ponad pięciu sekund do Charlesa Leclerca nie zwiastuje niczego dobrego przed niedzielnym wyścigiem w stolicy Azerbejdżanu Baku.

Precyzyjniej byłoby powiedzieć, że za zawodnikami tak naprawdę tylko jedna sesja treningowa, bo pierwsza tura zakończyła się po 12 minutach. Wtedy to, fatalnym zrządzeniem losu, na poluzowaną pokrywę ulicznej studzienki najechał partner Kubicy z Williamsa, George Russell, w efekcie czego bolid Brytyjczyka zaczął się rozsypywać. - Przez całe moje ciało przeszła fala uderzeniowa. Silnik zgasł, podwozie zostało zniszczone. Jechałem normalnie po prostej drodze i to zrujnowało mój trening - relacjonował Russell.

Reklama

Jakby problemów ekipy z Grove było mało, pojawił się kolejny, bo przy uszkodzonej podłodze i braku części Russell znalazł się w fatalnym położeniu. - Chłopaki składali bolid, abym przejechał dwa okrążenia, a teraz odbudowują auto. Uszkodzenia były duże. Zostaje mi tylko jeden trening na przygotowanie. Pozostaje mi wysłuchać komentarzy Roberta... - powiedział Russell dziennikarzom, cytowany na Twitterze przez red. Cezarego Gutowskiego.

Kubica, jeśli chodzi o ścisłość, nie miał przez ponad półtorej godziny żadnych problemów, ale trudno czerpać radość, gdy strata do rywali ciągle jest tak dotkliwa. - Tor jest bardzo zdradliwy, a w dodatku odkryłem w 2. treningu, że w naszym samochodzie nie mam wielkiej pewności podczas jazdy. Za każdym razem, gdy próbowałem ją budować, pojawiały się ostrzeżenia. Sporo rzeczy nie dawało mi możliwości do atakowania. Nie możemy naciskać, szczególnie na wolnych zakrętach, więc nie możemy odpowiednio obciążać opon, które przez to się chłodzą i nie operują we właściwym zakresie temperatur, więc brakuje nam przyczepności. Jest bardzo słaba. Jesteśmy w błędnym kole. Przed nami dużo pracy - powiedział Kubica, cytowany przez Gutowskiego.

Nasz kierowca, na pytanie redaktora telewizji Eleven Sports, udzielił innej, interesującej wypowiedzi. - W Formule 1 najważniejszy jest stoper. Wykonujemy dużo lepszą robotę niż to, co on pokazuje. Początek sezonu, jeśli chodzi o mnie, był dość pozytywny, choć może to dziwnie brzmieć. Tak to jest. Cyferki są jednak ważne i ktoś, kto patrzy tylko na nie, może wyciągać złe wnioski. Ja jednak jestem zadowolony z moich odczuć. Niestety sytuacja nie daje za bardzo pola do popisu i pola manewru - skwitował Kubica.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL