Reklama

Reklama

Formuła 1. Robert Kubica pracował w Austrii na rzecz George’a Russella?

Start z 17. pozycji, awans o jedną pozycję, ale po kilku okrążeniach spadek na 20. miejsce - tak wyglądał początek Roberta Kubicy w wyścigu o Grand Prix Austrii, a na finiszu niewiele brakło, by Polaka zdublował także George Russell. Czy taktyka Williamsa już wcześniej została ustalona pod młodego Brytyjczyka, czy dopiero wydarzenia na torze sprawiły, że Kubica mógł wykonywać pracę na rzecz 21-letniego lidera zespołu?

Żeby nie było żadnych wątpliwości, że to zwykłe spekulacje, od razu warto oddać głos Kubicy. Polak po wyścigu na torze Red Bull Ring powiedział, że prawdopodobnie dlatego zjechał do alei serwisowej tak szybko, żeby pomóc Russellowi w budowaniu przewagi nad Duńczykiem Kevinem Magnussenem.

Reklama

O jaką sytuację chodzi? Magnussen, z powodu złego ustawienia na starcie, otrzymał karę przejazdu przez boksy. Na to zareagował Williams, którego mechanicy wespół z Kubicą słyną z ekspresowych pit-stopów przy zmianie opon. I faktycznie, w tym czasie Polak zjechał na wymianę ogumienia, po czym wrócił na tor przed kierowcą Hassa. Tak więc taktyczny manewr poniekąd się udał, ale spodziewano się lepszych efektów. - Mieliśmy nadzieję, że prędkości na prostej i temperatura silnika pozwolą Robertowi utrzymać się przed Magnussenem, ale tak się nie stało - przyznał Dave Robson, inżynier wyścigowy Williamsa.

Ta sytuacja pokazuje, że regularnie wyżej klasyfikowany Russell był na uprzywilejowanej pozycji, a Polak miał popracować na konto kolegi i całego zespołu Williamsa, czyli de facto też w swoim interesie.

Ciekawe informacje płyną też z analizy strategii Williamsa, o jaką pokusił się branżowy portal powrotroberta.pl. Nastawienie się na walkę z Magnussenem spowodowało, że nasz kierowca bardzo szybko, bo już po dziewiętnastu okrążeniach, "stracił" dobrze spisujące się opony o pośrednim stopniu twardości, używając ich najkrócej spośród wszystkich kierowców.

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Podsumowując, Polak był w stanie utrzymać Duńczyka za sobą tylko przez pół okrążenia. - Następnie został wyprzedzony i wpadł w wir dublowania. Na ustępowaniu miejsca innym Robert tracił od jednej do kilku sekund, w zależności od tego, ile aut musiał przepuszczać. Przy tak wczesnym postoju zaczęły się one około 20. okrążenia i łącznie Robert musiał przepuszczać innych około 50 razy. W przypadku Russella, który zazwyczaj tracił na dublowaniach mniej, tych dublowań było kilkanaście mniej - czytamy w opracowaniu.

W efekcie, Polak na twardym ogumieniu musiał radzić sobie przez 49 okrążeń, poza Magnussenem, najwięcej w całej stawce. Dla porównania Russell na "gumach" z mieszanki o średnim stopniu twardości przejechał 27 "kółek", a na twardych - oznaczonych białym kolorem - 42 "kółka".

AG

Dowiedz się więcej na temat: Formuła 1 | Robert Kubica | George Russell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje