Reklama

Reklama

Formuła 1. Robert Kubica już dobił głową do sufitu w Williamsie i powinien odejść?

Williams pozwolił Robertowi Kubicy osiągnąć upragniony cel, czyli wrócić do Formuły 1, ale w najbliższym czasie prawdopodobnie nie będzie w stanie zaoferować mu już nic więcej. A że w przypadku 34-letniego Polaka czas ucieka dużo szybciej niż przykładowo dla jego kolegi z zespołu, 21-letniego George’a Russella, to naszego jedynaka w F1 wkrótce czekają poważne decyzje. Na ile komfort decydowania będzie należał do samego krakowianina?

Jeśli nawet spełni się zakładany przez szefostwo Williamsa scenariusz i na półmetku sezonu zespół z Grove, dzięki tytanicznej pracy w fabryce, znacząco poprawi osiągi niekonkurencyjnych bolidów FW42, to patrząc racjonalnie trudno marzyć o przełomie w rywalizacji.

Jasnym jest, że Claire Williams musi podtrzymywać ducha walki wokół legendarnej stajni i wśród swoich pracowników. Tym bardziej, że sama ostatnio wyraźnie powiedziała, że nie ma mowy, by w tym trudnym czasie porzuciła zespół, założony przez jej ojca, sir Franka. Ale już Robert Kubica jest jedną z ostatnich osób, które żyłyby złudzeniami i pudrowały rzeczywistość. Polak, jak mało kto, zdaje sobie sprawę, jak wielkie opóźnienia ma jego ekipa względem konkurencyjnych zespołów. Dlatego nie ma wątpliwości, że nawet zupełnie niebywały sprint technologiczny, zapewne na niewiele się zda. Dość jasno powiedział to w niedawnej rozmowie z dziennikarzem TVP Sport. - Myślę, że w tym roku będziemy mieli problemy ze zebraniem punktów, ponieważ strata jest naprawdę ogromna. Sądzę, że gdyby nawet inne zespoły "zamroziły" prace nad swoimi bolidami do końca sezonu, to nadal nam będzie bardzo trudno, byśmy byli w stanie z nimi walczyć o punkty. Realnym celem na ten sezon jest po prostu zbliżenie się do rywali - stwierdził nasz rodak.

Reklama

Sytuacja Polaka, choć w gruncie rzeczy zrealizował wydawało się niemożliwą misję powrotu do F1 po wypadku, teraz jest daleka od pozazdroszczenia. Wielu wciąż wątpi w potencjał Kubicy, a naszemu zawodnikowi brakuje narzędzia, by móc zamknąć usta krytykom i zgłosić akces do grona najlepszych i najszybszych.

W obecnym położeniu krakowianinowi pozostaje praktycznie tylko wewnętrzna rywalizacja z Russellem, która na razie - z różnych powodów - wypada na korzyść Brytyjczyka, a w całym wyścigu próba wydostania się z ostatniego miejsca.

- W tym samochodzie Robert nie ma o co walczyć. Zespół zapewnił mu szansę powrotu do stawki i to wszystko. Nie ma potencjału na więcej - gorzko ocenia red. Oleg Karpow z Rosji, ceniony fachowiec zajmujący się Formułą 1.

Znany dziennikarz motorsport.com jest zdania, że nie ma możliwości, by Williams dogonił środek stawki w tym roku i również przyszły sezon jest mało realny. A skoro tak, to idzie krok dalej i zastanawia się nad zasadnością pozostania Kubicy w zespole z Grove.

- Nie widzę żadnych powodów, dla których Robert miałby zostać w Williamsie. Jeśli jest szansa, by z niego uciec i zaoszczędzić pieniądze sponsorów, to powinien z tego skorzystać, nawet jeśli nie doczeka końca sezonu. To co mógł osiągnąć z tym zespołem to już osiągnął. Jaki może być powód pozostania w Williamsie? Mówiąc szczerze, nie widzę żadnego - gorzko skonstatował Karpow.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | Formuła 1 | F1 | williams | George Russell | Claire Williams

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje